Archiwum

Reprywatyzacja

Tomasz Luterek

kontakt: tomasz[at]luterek.pl

Reprywatyzacja to problem o którym należy rozmawiać bardzo serio. Aby go rozwiązać należy odpowiedzieć na fundamentalne pytania dotyczące tego czym jest dzisiejsze Państwo Polskie. Jaka jest jego mit założycielski, jaki jest jego ustrój, podstawowe wartości i cele. To pytanie czy III RP jest kontynuatorką PRL, czy powstała w wyniku kontrrewolucji antykomunistycznej i jest próbą restauracji II RP, czy może jest niedookreśloną hybrydą czy wręcz nowym tworem, który chce na gruzach swoich poprzedniczek zdefiniować się na nowo.

Przy analizowaniu zagadnienia należy uwzględnić możliwie szeroką optykę, pokazać różne aspekty reprywatyzacji, wskazać wartości nie tylko materialne, które powinno się uwzględnić przy zgłębianiu problemu. Należy bardzo mocno zasygnalizować, że reprywatyzacja to nie tylko domena nauk prawnych, ale przede wszystkim  politycznych, ekonomicznych.

Reprywatyzacja to problem, który na dużą skalę wystąpił w krajach postkomunistycznych (zwłaszcza w Europie Środkowej) i jest immanentnie związany z procesem transformacji ustrojowej od państwa komunistycznego do liberalnej demokracji. Jednym z filarów tego procesu, obok odbudowy systemu demokratycznego i wprowadzenia zasad wolnego rynku, było przywrócenie znaczenia prawa własności oraz jego przeniesienie z państwa na podmioty prywatne. Służyła temu prywatyzacja i jej szczególny przypadek – reprywatyzacja, która przywracała prawo własności przysługujące określonym podmiotom przed nacjonalizacją dokonaną w ramach tworzenia systemu komunistycznego.

Właśnie nacjonalizacja, czyli przewłaszczenie majątku prywatnego do obszaru domeny państwowej stanowi bezpośrednią przyczynę problemu reprywatyzacji. Natomiast za źródło nacjonalizacji należy uznać zderzenie doktryn politycznych państwa kapitalistycznego i państwa komunistycznego. Pojawienie się doktryn rewolucyjnych było z kolei związane z olbrzymimi dysproporcjami w dostępie do prawa własności dóbr materialnych w postfeudalnej, burżuazyjnej Europie. Było to zarzewiem konfliktów społecznych, spotęgowanych przez rozwój ruchów socjalistycznych i nacjonalistycznych. Doprowadziło to do ukonstytuowania się w XX w. państw o ustroju komunistycznym, w których znakomita większość praw własności do różnych kategorii dóbr majątkowych została przyporządkowana, w wyniku procesów nacjonalizacyjnych, do obszaru domeny publicznej. W ciągu kilkudziesięciu lat istnienia tych państw w Europie okazało się, że doktryna komunistyczna jest niewydolna gospodarczo i nie odpowiada narzuconym „oczekiwaniom” ich społeczeństw. Następstwem tego był zwrot do sprawdzonej formuły państwa demokratycznego opartego na gospodarce kapitalistycznej. Reprywatyzacja jest zatem efektem kontrrewolucji, rozumianej jako restauracja ustroju kapitalistycznego, jednym z elementów dekomunizacji, mającym na celu zadośćuczynienie za krzywdy poniesione przez byłych właścicieli, jak również elementem (od)budowy porządku społeczno-gospodarczego, w którym uznano własność prywatną za najbardziej efektywną z punktu widzenia funkcjonowania państwa.

Wydawało się, że jest to oczywista składowa procesu dekomunizacji, czyli odbudowy systemu demokratycznego i wprowadzenia zasad wolnego rynku. Co więcej, jednym z filarów procesu normalizacji stosunków własnościowych i ich upodobnienia do struktury państw niedotkniętych realizacją doktryny komunistycznej, była prywatyzacja. Reprywatyzacja, która przywracała prawo własności przysługujące określonym podmiotom przed nacjonalizacją dokonaną w ramach tworzenia systemu komunistycznego, wydawała się najprostszym i najbardziej oczywistym rozwiązaniem. Teoretycznie – a w praktyce, oceniając to po upływie 70 lat, niekoniecznie.

Tutaj dochodzimy do największego paradoksu rozliczeń w państwach postkomunistycznych, czyli do faktu, że przywrócenie stosunków własnościowych sprzed wprowadzenia ustroju komunistycznego i rekompensata za krzywdy doznane przez byłych właścicieli musiałaby się odbyć kosztem milionów obywateli, którzy żyją w ramach nowej struktury społeczno-własnościowej. Wyobraźmy sobie sytuację, w której znacjonalizowano majątki ziemskie (według nomenklatury stosowanej od lat 50-tych XX w. – duże gospodarstwa rolne), a następnie rozparcelowano je pomiędzy bezrolnych chłopów. Przywrócenie stosunków własnościowych z lat 40-tych XX wieku musiałby skutkować odebraniem im ziemi uprawianej przez dwa pokolenia. Sytuacja podobnie wyglądałaby w miastach – należałoby np. zmusić lokatorów starych kamienic do ich opuszczenia albo przyjęcia warunków nowych-starych właścicieli. Historia ta staje się jeszcze bardziej złożona w przypadku Warszawy, która w wyniku okupacji niemieckiej została w większości zburzona i celowo, metodycznie zrównana z ziemią. Dzięki gigantycznemu wysiłkowi mieszkańców całej Polski i olbrzymim nakładom wszystkich podatników, po II Wojnie Światowej odbudowano i rozbudowano to liczące w 1939 r. 1 mln 300 tys. mieszkańców miasto. Powstaje zatem pytanie, czy zwrócenie byłemu właścicielowi odbudowanej nieruchomości, która w chwili nacjonalizacji była stertą zaminowanego gruzu, jest uczciwe? A co z kredytami, które obciążały większość przedwojennych hipotek i wraz z nacjonalizacją zostały umorzone? Pojawia się więcej podobnych wątpliwości. Oczywiście można powiedzieć, że wszystko można wyliczyć, skompensować zyski i straty. Ale jeżeli tak, to należy naprawdę wszystko wyliczyć, zatem także inne krzywdy poniesione przez obywateli państwa komunistycznego. Należy wypłacić odszkodowania tym, których oszczędności zostały ogołocone w wyniku wymiany pieniędzy, tym, których sklepy zostały doprowadzone do bankructwa w czasie „bitwy o handel”, dzieciom za zamordowanie ich rodziców walczących z komunistami w imię obrony wolności, własności i demokracji, tym którzy zostali deportowani w głąb ZSRR, tym którzy musieli emigrować, tym wszystkim, którym złamano kariery za to, że nie wstąpili do partii komunistycznej, itd., itd. Naprawdę lista krzywd z czasu dyktatury komunistycznej jest nieskończenie długa i wszystkie roszczenia są jak najbardziej słuszne. Tylko powstaje pytanie kto za to powinien zapłacić? Czy dzisiejsze społeczeństwo, które obaliło komunizm?  A może komuniści i ich sowieccy mocodawcy, wspierani przez „zdradzieckich” aliantów zachodnich? Jeśli tak, to dlaczego ma być to scedowane na barki dzisiejszych podatników? Dlaczego byli właściciele nieruchomości mają być kategorią uprzywilejowaną w morzu pokrzywdzonych przez komunistów?

Na te pytania musimy sobie odpowiedzieć. Jeżeli chcemy budować dzisiejszą Polskę jako silne państwo, oparte o wspólnotę obywateli, odwołujące się do etosu solidarności to nie możemy uciekać przed odpowiedziami na tak fundamentalne pytania.

Bardzo ważnym elementem przy opracowywaniu rozwiązań reprywatyzacyjnych jest znalezienie kompromisu i stworzenie swoistej koncepcji filozoficznej. Byli właściciele muszą zrozumieć, iż pewne procesy są nieodwracalne, że czasami trzeba znaleźć rozwiązania, które są swoistym wyjściem do przodu, że nie można dochodzić swoich praw kosztem innych, wyrządzając nowe krzywdy. Z drugiej strony beneficjenci nacjonalizacji, zwłaszcza polscy chłopi i lokatorzy mieszkający w zabranych kamienicach powinni zgodzić się na transfery z budżetu państwa dla pokrycia chociażby symbolicznych świadczeń na rzecz byłych właścicieli.

 

Jak dzisiaj wygląda sytuacja z reprywatyzacją w Polsce? Jakie działania należy podjąć?

Wbrew obiegowym opiniom jest ona w dużej mierze uregulowana, choć pozostaje kilka obszarów, które wymagają zakończenia tego procesu i uregulowania ustawowego. O ile w przypadku Ziem Odzyskanych (terenów należących przed 1945 r. do III Rzeszy) i Kresów Wschodnich (terenów utraconych w 1945 r. na rzecz ZSRR) można mówić generalnie o uregulowaniu kwestii reprywatyzacyjnych, o tyle w przypadku Polski Centralnej sytuacja jest niejednorodna i daleka od całościowego uporządkowania. W odniesieniu do pewnych podmiotów: kościołów, obywateli państwa zachodnich (i byłych państw socjalistycznych) proces reprywatyzacji został zakończony. Natomiast jeśli chodzi o obywateli polskich i polskie osoby prawne, w większości przypadków należałoby oczekiwać przyjęcia przez Państwo Polskie odpowiednich regulacji prawnych w ramach tzw. reprywatyzacji ustawowej, czyli kompleksowej ustawy, czy ustaw wraz z przepisami wykonawczymi porządkującymi kwestie własnościowe i kompensacyjne dotyczące majątku przejętego przez państwo w czasie rządów komunistycznych. W związku z tym, że pomimo wielu prób proces ten nie został do dnia dzisiejszego w sposób satysfakcjonujący dla byłych właścicieli uregulowany, wielu z nich weszło na drogę tzw. reprywatyzacji sądowej nie czekając na ustawową. Reprywatyzacja sądowa przyniosła pewne efekty, niemniej generalnie dotyczy ona błędów w sztuce nacjonalizacyjnej, a zatem faworyzuje tych, którzy mieli „szczęście”, że przy nacjonalizacji należącego do nich majątku popełniono błędy, naruszając obowiązujące wówczas przepisy. Utrzymanie tego rodzaju modelu reprywatyzacji jest na rękę lobby obsługującemu cały ten proces, a więc niektórym kancelariom prawnym i współpracującym z nimi, w sposób nierzadko nielegalny, urzędnikom administracji publicznej, sędziom sądów powszechnych. Prowadzi to do wypaczenia całej idei reprywatyzacji i potęguje nierównomierne traktowanie różnych podmiotów dotkniętych skutkami regulacji nacjonalizacyjnych oraz generuje coraz większe koszty dla budżetów zarówno samorządów, jak i państwa.

Wyniki badań prowadzą do wniosków, iż na dzień dzisiejszy możliwe jest przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej, która nie będzie niosła za sobą potencjalnych zagrożeń dla polskiej racji stanu i finansów publicznych. Jedno z głównych zagrożeń związanych z niemieckimi roszczeniami reprywatyzacyjnymi do Ziem Odzyskanych, w świetle Ekspertyzy w sprawie roszczeń z Niemiec przeciwko Polsce w związku z drugą wojną światową (sporządzonej na zlecenie rządów Republiki Federalnej Niemiec i Rzeczypospolitej Polskiej), jak również w związku z wydanymi oświadczeniami obu rządów w kwestiach braku poparcia dla roszczeń niemieckich na Ziemiach Odzyskanych, wydaje się, że na dzień dzisiejszy, w pewnym stopniu zostało ograniczone. Również przyjęcie w 8.07.2005 r. Ustawy o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP było ważnym krokiem dotyczącym całościowego uregulowania kwestii odszkodowawczych na jednym z trzech polskich obszarów reprywatyzacyjnych – Kresach Wschodnich. Wydaje się, że wspomniana ekspertyza z 2004 r., ustawa z 2005 r. i niezwykle doniosłe Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 7.10.2008 r. odrzucające skargę Powiernictwa Pruskiego dają podstawy do stwierdzenia, że jedynym obszarem reprywatyzacyjnym, który oczekuje kompleksowej regulacji prawnej jest Polska Centralna.

Dzisiejsze prace nad regulacjami okołoreprywatyzacyjnymi bazują na wielu wcześniejszych rozwiązaniach, w tym powielają fundamentalną kwestię ustalania wartości majątku. Przyjmują za punkt wyjścia  dzisiejszą wartość nieruchomości, a nie tę z chwili nacjonalizacji. W Warszawie była to wartość nieruchomości w zburzonym mieście przed rozminowaniem, ekshumacją, odgruzowaniem, odbudową infrastruktury technicznej, rewitalizacją całych zniszczonych obszarów urbanistycznych, etc.  Powoduje to w sposób nieuzasadniony zwielokrotnienie wartości roszczeń.

Dlatego w nowych regulacjach reprywatyzacyjnych należy przyjąć następujące założenia, które:

  • wskazują na datę nacjonalizacji jako właściwą dla ustalenia poziomu cen i wartości świadczeń za znacjonalizowane mienie z uwzględnieniem ich waloryzacji na dzień wypłaty
  • wskazują na datę nacjonalizacji jako właściwą dla ustalenia stanu nieruchomości, w tym stanu technicznego obiektów, przeznaczenia planistycznego, obciążenia hipotecznego, należy przy tym pamiętać, że reprywatyzacja dotyczy świadczeń za mienie przejęte po wojnie i nie stanowi odszkodowania za straty wojenne
  • postulują uwzględnianie obciążeń hipotecznych przy określaniu wartości roszczeń reprywatyzacyjnych
  • preferują wypłaty świadczeń i zachowanie praw do nieruchomości aktualnych właścicieli i posiadaczy
  • wskazują na pozostający w gestii Skarbu Państwa i samorządów majątek – własność, która znajduje się „pod” użytkowaniem wieczystym (bądź wykorzystania opłat rocznych z tytułu u.w.) do zapewnienia zabezpieczenia majątkowego dla realizacji roszczeń reprywatyzacyjnych,
  • postulują wprowadzenie, wzorem prawa brytyjskiego, podatku spadkowego (Inheritance Tax) na poziomie 40% od znacznych kwot wypłacanych w ramach odszkodowań reprywatyzacyjnych (ewentualnie podatku reprywatyzacyjnego o zbliżonej konstrukcji)
  • przewidują rozłożenie wypłaty świadczeń reprywatyzacyjnych na okres 20-30 lat,
  • postulują opracowanie w ramach Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych standardu dotyczącego wyceny mienia przejętego przez państwo w latach 1944-1989 i uzgodnić go z Ministrem Infrastruktury i Budownictwa

Dzisiaj ustawa reprywatyzacyjna jest potrzebna nie tylko po to aby w przynajmniej minimalnym stopniu podkreślić, szacunek Państwa Polskiego i jego społeczeństwa do tradycyjnie chronionych w Polsce wartości, w tym dla prawa własności, ale również po to aby uchronić Skarb Państwa przed finansowymi skutkami wadliwych rozwiązań prawnych i efektywnie rozporządzić środkami, które będą musiały być wyasygnowane w najbliższych latach na pokrycie roszczeń wysuwanych na drodze tzw. reprywatyzacji sądowej powszechnie nazywanej, całkiem słusznie, dziką reprywatyzacją.

Chciałbym aby przedstawione założenia zostały potraktowane jako postulat de lege ferenda, będący próbą sformułowania kompromisowych rozwiązań, uwzględniających godne ochrony interesy byłych właścicieli, skorygowane o nieodwracalne zdarzenia polityczne, społeczne i gospodarcze z nieodległej przeszłości i aktualne interesy uwzględniające rację stanu Państwa Polskiego.

Wykorzystana literatura:

Luterek, Tomasz. Reprywatyzacja – źródła problemu. Warszawa 2016.

Osajda, Konrad. Nacjonalizacja i reprywatyzacja.  Wydawnictwo C. H. Beck, Warszawa 2009.

Pessel, Ryszard. Rekompensowanie skutków naruszeń prawa własności wynikających z aktów nacjonalizacyjnych. LexisNexis, Warszawa 2003.