Porozmawiajmy serio o sądach

Klaus Bachmann*

kontakt: kbachmann[at]swps.edu.pl

Czy przestępstwa i korupcją wśród sędziów i mała sprawność sądownictwa uzasadniają konieczność radykalnej reformy sądownictwa? Twierdzi tak wielu polityków (nie tylko obozu rządowego, ale też opozycji), publicystów i zwykłych obywateli, którzy uważają sądownictwo za „część układu”, za „oderwaną od obywateli elitę” która sama się rządzi. Ale jak wygląda to w świetle statystyk rządowych i materiałów, które są w posiadaniu Ministerstwa Sprawiedliwości? Oto konfrontacja faktów z opiniami na temat polskiego sądownictwa.

Stwierdzenie 1: Sędziowie są skorumpowani i popełniają dużo przestępstw

Konkretnych, sprawdzalnych danych na ten temat nie ma i rząd ich nigdy nie przedstawił. Dane przytoczone przez przedstawicieli ministerstw i rządu są zazwyczaj fragmentaryczne, ogólnikowe i niesprawdzalne. Stosują się w tym zakresie często logikę domniemania winy (zamiast domniemania niewinności): Jeśli w ramach postępowania dyscyplinarnego uniewinniono sędziego albo umorzono postępowanie, to nie świadczy to o braku winy tego sędziego, lecz o tym, że koledzy wzięli jego stronę. Tak naprawdę był winny, ale członkowie „kasty” go nie skazali.
Przykładem może być uzasadnienie projektu ustawy o Sądzie Najwyższym, który zarzuca Sądowi Najwyższemu m.in. „wydawanie orzeczeń zgodnych z prawem ale dalekie od sprawiedliwych” i, w dalszej części, niezgodnych z tezami niektórych autorów opracowań prawniczych, w tym Marcina Warchoła, sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, uważanego za faktycznego autora projektu poselskiego ustawy o SN (treść uzasadnienia, jak i sam projekt ustawy są dostępne tutaj). Podczas gdy logika praworządności każe traktować osobę podejrzaną lub oskarżoną o popełnienie przestępstwa za niewinną dopóki nie zostanie skazana prawomocnym wyrokiem sądu, logika uzasadnienia projektu sprowadza się do oskarżenia sądu o to, że nie skazał osoby, która w mniemaniu autora uzasadnienia była winna. Ta logika bywa również stosowana wobec sędziów. Najbardziej jaskrawe przykłady to wypowiedzi posła Pawła Kukiza w debacie sejmowej dot. nowelizacji ustawy o SN albo wystąpienie premier Beaty Szydło, w którym padło sformułowanie, że „każda rodzina w Polsce ma kogoś, który został skrzywdzony przez sędziów.” Zakładając model czteroosobowej rodziny przy ogólnej populacji 38 milionów mieszkańców i zaokrąglając liczbę sędziów do 10 000, to każdy sędzia musiał w obrębie ostatnich lat „skrzywdzić” ok. 1000 osób. Jest to o tyle nierealistyczne, że większość obywateli ma bardzo rzadko kontakt z sądami i że, przynajmniej w obrębie prawa cywilnego, sądy orzekają na korzyść jednej i na niekorzyść drugiej strony, wobec czego i tak mogłyby „skrzywdzić” jedynie połowę swoich klientów.

Nieco bardziej precyzyjne dane dot. korupcji i zachowań niemoralnych sędziów przynosi wywiad Marcina Warchoła, sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości (odpowiedzialnego m.in. za reformę sądownictwa), dla Telewizji Republika z 6.10.2016, który też zawiera kilka ogólnych oskarżeń na temat sędziów i kilka konkretnych danych dotyczących postępowań dyscyplinarnych wobec niektórych z nich (wywiad jest dostępny tutaj). Z rozmowy wynika, że 8000 skarg (na sędziów) zostało oddalonych w ramach postępowań dyscyplinarnych i że liczba ta rośnie, ale nie wiadomo, jakiego okresu dotyczą dane. Według Warchoła w ostatnich 4 latach wpłynęło do sądów dyscyplinarnych 310 wniosków (należy rozumieć, że „dyscyplinarnych”). Oznaczałoby to około 80 wniosków rocznie. Jedyna precyzyjna informacja w tym wywiadzie, to że „w 2015 roku 18 z 50 spraw uległo umorzeniu”.

Dane te są zbliżone do informacji, jakie Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło w odpowiedzi na interpelacje posła Bartosza Kownackiego (interpelacja 25438) z 2014 roku (odpowiedź jest dostępna tutaj). Zgodnie z tymi danymi w latach 2010-2013 w stosunku do sędziów sądów powszechnych, zarówno czynnych zawodowo, jak będących w stanie spoczynku, toczyło się łącznie 220 postępowań dyscyplinarnych. W 2010 roku, przy ogólnej liczbie sędziów wynoszącej 11 419, toczyły się w sumie 53 postępowania dyscyplinarne. W 2011 r. ogólna liczba sędziów wynosiła 11 533 i w tym okresie toczyło się 45 postępowań dyscyplinarnych, W 2012 r. przy stanie sędziów wynoszącym 11 702 toczyło się również 45 postępowań dyscyplinarnych, w tym 38 miało związek z czynnościami służbowymi, a 7 nie było z nimi powiązane. W 2013 r. ogólna liczba sędziów wynosiła 11 748 i w tym czasie toczyło się w sumie 77 postępowań.

Jeśli nawet wszystkich 50 spraw rocznie uznać za uzasadnione i związane z przestępstwami (często są to jednak małe przewinienia, związane na przykład z niedotrzymaniem terminów), to wskaźnik przestępstw w przeliczeniu na 10 tysięcy sędziów wyniósłby nieco poniżej 50. W przypadku całej populacji kraju współczynnik przestępstw, obliczony według statystyk policji na podstawie przestępstw stwierdzonych, w przeliczeniu na 10 tysięcy obywateli wynosi 316 i jest tym samym 6- 7 razy wyższy niż w populacji sędziów. Inaczej mówiąc: prawdopodobieństwo że przeciętny obywatel popełni przestępstwo jest od sześciu do siedmiu razy większe niż prawdopodobieństwo że zrobi to sędzia (statystyki policyjne są dostępne tutaj. Zaokrąglono liczbę przestępstw stwierdzonych do 1,2 mln rocznie. Kalkulacja obejmuje również osoby w wieku poniżej 18 lat).

Stwierdzenie 2: Sądy pracują przewlekle i są mało sprawne

Według danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, który podlega Ministerstwu Sprawiedliwości (w radzie naukowej zasiada wybrany przez obecny Sejm na sędziego TK prof. Mariusz Muszyński), Polska w odniesieniu do długości postępowań spraw cywilnych i karnych zajmuje wśród państw UE pozycję w środku rankingu. Jest natomiast w czołówce pod względem obciążenia sądów sprawami nieprocesowymi (opracowanie IWS jest dostępne tutaj).

Stwierdzenie 3: Obywatele nie mają zaufania do sądów

W ostatnich latach obniżył się poziom zaufania do sądownictwa uwidoczniony w badaniach sondażowych. Tradycyjnie (i to sięgając nawet do lat 80-tych) zaufanie do instytucji państwa jest w Polsce niskie, natomiast wysokim zaufaniem cieszą się od wielu dekad przede wszystkim Kościół i wojsko.
Stosunek do instytucji państwa nie wynika ze sprawności lub niesprawności tych instytucji, co było widać w okresach, kiedy zaufanie rosło (albo spadało), podczas gdy wskaźniki mierzące efektywność danej instytucji nie ulegały zmianom. Niższe zaufanie niż do sądownictwa Polacy mają tradycyjnie do polityków, Sejmu, Senatu i rządu (nieco lepiej wygląda zaufanie do instytucji prezydenta).
Z zaufaniem jest związane zjawisko percepcji korupcji, które silnie koreluje z nieufnością wobec instytucji państwa. Od wielu lat utrzymuje się wysoki (choć z tendencją spadkową) poziom ankietowanych, którzy uważają korupcję za istotny problem w Polsce. Obecnie 48 procent uważa polityków za skorumpowanych, podczas gdy 38 procent ankietowanych jako główne siedlisko korupcji widzi służbę zdrowia, 32 procent ma taki stosunek do sądów i prokuratur, a 21 procent uważa, że administracja rządowa jest skorumpowana (wyniki badania CBOS z 2017 roku są dostępne tutaj).

Podobnie jak dane sondażowe na temat zaufania, tak i dane dot. korupcji mierzą stosunek respondentów do danego zjawiska, a nie nasilenie samego zjawiska. Z badań socjologicznych wiadomo, że jeden lub kilka (ale statystycznie mało istotnych) nagłośnionych i spektakularnych przypadków przestępstw może mieć o wiele silniejszy wpływ na stosunek respondentów do przestępczości, wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, niż faktyczna sprawność tych instytucji albo ogólne tendencje odnośnie przestępczości. Należy to uwzględnić przy interpretowaniu takich danych. Inaczej mówiąc: spadek zaufania do sądownictwa (lub lepiej: przekonanie o niskiej efektywności sądów i prokuratur) może też być wynikiem kampanii medialnej w mediach prorządowych, która toczy się od wielu miesięcy, i która polega na naświetleniu pojedynczych przypadków niemoralnego lub przestępczego zachowania ze strony sędziów. Przykładem tu może służyć sprawa rzekomej korupcji w Sądzie Najwyższym, od wiele lat badana przez prokuraturę krajową (podległą Ministrowi Sprawiedliwości) – bez żadnego skutku procesowego (informacje na ten temat są dostępne tutaj).

Wnioski:

Na podstawie powyższych danych można reformować sądownictwo, ale przede wszystkim odciążając sądy od nieprocesowych zadań. Nie ma racjonalnego uzasadnienia dla radykalnej reformy, a tym bardziej dla podporządkowania centralnych instytucji sądownictwa rządowi, lub jednemu ministrowi. Przestępczość wśród sędziów jest o wiele mniejsza niż wśród zwykłych obywateli, problemem jest natomiast niskie zaufanie ankietowanych do sędziów (ale i do prokuratury – a to prokurator generalny miałby uzyskać wpływ na postępowania dyscyplinarne sędziów, radców prawnych i adwokatów!).
Jeśli jednak opierać konieczność reformy na danych sondażowych, to na pierwszy ogień radykalnej reformy powinny pójść Sejm, Senat i służba zdrowia, które więcej ankietowanych uważa za siedlisko korupcji i za niegodne zaufania, niż to ma miejsce w przypadku sądów.

*Autor jest profesorem na Uniwersytecie SWPS, obecnie visiting professor w Robert Bosch Academy w Berlinie

Tekst ukazał się pierwotnie w formie wpisu na facebookowym koncie autora

Reklamy
2 comments
  1. Nawiązując do paragrafu kończącego się tym stwierdzeniem: „prawdopodobieństwo że przeciętny obywatel popełni przestępstwo jest od sześciu do siedmiu razy większe niż prawdopodobieństwo że zrobi to sędzia.”

    Czy wszystkie przestępstwa osoby która jest sędzią wiążą się z postępowaniem dyscyplinarnym? Zastanawiam się, czy możemy porównywać średnią liczbę postępowań dyscyplinarnych do średniej liczby przestępstw.

    Polubienie

  2. Zgadzam się, że na podstawie wyżej opisanych statystyk nie ma podstaw do reformy. Z drugiej strony wiem, że środowisko zawodowe może kolaborować w celu ukrycia winy współpracownika/kolegi, tylko jak to zmierzyć statystycznie? Jestem lekarzem i wiem o wielu przypadkach, kiedy zeznania pracowników służby zdrowia nie odzwierciedlają prawdy (gdy pacjent zaskarża lekarza bądź szpital). Dzieje się to ze względu na skomplikowaną dynamikę pracy w systemie, utrudniającą albo zauważenie, albo wytknięcie błędu (zwłaszcza przełożonego lub starszego rangą) – wówczas ten, kto nie przerwał błędnego procesu też staje się winnym, często niechcący. Aby uniknąć reperkusji, każdy delikatnie „dostosowuje” swoje sprawozdanie z przebiegu wypadków, jednocześnie (powiedzmy, automatycznie) chroniąc winnego. Mógłbym podać masę przypadków tego rodzaju. Zbadanie tego zjawiska jest praktycznie niemożliwe, aczkolwiek jest ono powszechne. Z tego względu wiele przewinień nie trafia nawet do sądu (prawnik odradza rodzinie). Dane statystyczne (oficjalne) w żaden sposób nie odzwierciedlą tego fenomenu. Percepcje mogą mylić, aczkolwiek nierzadko są trafne (zwłaszcza wtedy, kiedy są powszechne), zobowiązując do przynajmniej głębszego zbadania „osądu poprzez percepcje”. Na przykład, obywatelom wielu krajów nie wiedzie się dobrze, bowiem mają rzeczywiście skorumpowane rządy, aczkolwiek statystyki twierdzą, że wcale źle nie jest. Jest to, oczywiście, bardzo uproszczone porównanie, ale mam nadzieję, że podstawa moich obaw o potencjalną prawdziwość percepcji jest czytelna. Serdecznie pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s