Porozmawiajmy serio o wynagrodzeniach nauczycieli

Mikołaj Herbst

kontakt:mherbst[at]uw.edu.pl

Zarobki osiągane przez poszczególne grupy zawodowe stają się niekiedy przedmiotem publicznej debaty, wykraczającej poza bezpośrednio zainteresowane środowisko. Szczególnie często dyskutuje się o wynagrodzeniach nauczycieli. Zdarza się, że podnoszą ten temat politycy, chcąc pozyskać przychylność licznej, bo liczącej około 600 tys. osób społeczności nauczycielskiej. Nauczyciele wypowiadają się indywidualnie na różnych forach, lub za pośrednictwem związków zawodowych. Swoje zdanie mają przedstawiciele samorządów terytorialnych, które są pracodawcami większości polskich nauczycieli, i wreszcie rodzice dzieci uczęszczających do szkół. Debaty na temat nauczycielskich wynagrodzeń i regulacji z nimi związanych organizowały w przeszłości m.in. Gazeta Wyborcza (zapis dostępny tutaj) oraz Program I Polskiego Radia (tutaj).

Ostatnio głos w sprawie nauczycielskich płac zabrał Związek Nauczycielstwa Polskiego, który z jednej strony domaga się 10% podwyżki wynagrodzeń (tutaj), z drugiej – przejęcia przez rząd (z rąk samorządów) odpowiedzialności za ich wypłatę (tutaj). Do tej ostatniej kwestii powrócę w zakończeniu niniejszego tekstu.

Istnieje kilka ważnych powodów, dla których warto rozmawiać o zarobkach nauczycieli.

  • Nauczyciele pracują na co dzień z naszymi dziećmi. Większość z nas miała, ma, lub będzie miała dzieci w wieku szkolnym.
  • Uważamy, że czas spędzony w szkole jest inwestycją w przyszłe życie. Chcemy, by była to udana inwestycja. W dużym stopniu zależy od tego kim są nauczyciele, co umieją i jak pracują (literatura naukowa na ten temat jest bardzo bogata, a jeden z najnowszych artykułów można przeczytać tutaj)
  • Zdecydowana większość polskich nauczycieli pracuje w publicznych szkołach. Regulowanie i wypłacanie wynagrodzeń dokonuje się więc niejako w imieniu podatnika. To także sprawia, że uczestnicy debaty czują się uprawnieni do oceny nauczycielskich pensji.

Dyskusja w mediach dotyczy na ogół wysokości wynagrodzeń nauczycielskich, a niekiedy także (w kontekście wynagrodzeń) czasu pracy nauczycieli. Wygłaszane opinie bywają skrajne, a dane są przytaczane wybiórczo, raczej zgodnie z partykularnym interesem przytaczającego, niż z zasadami rzetelnego dokumentowania tezy. Spróbujmy zatem dostarczyć rzetelnego materiału do przemyśleń.

Ile zarabia polski nauczyciel?

Dane Systemu Informacji Oświatowej MEN z września 2015 roku pokazują, że średnie miesięczne wynagrodzenie nauczyciela zatrudnionego na pełnym etacie w szkole lub przedszkolu prowadzonym przez jednostkę samorządu terytorialnego wynosiło 4396 zł brutto. Nauczyciele na początku kariery (stażyści) zarabiali przeciętnie 2556 zł, podczas gdy ci na najwyższym stopniu awansu zawodowego (dyplomowani) – średnio 4943 zł. Ta ostatnia grupa ma największy wpływ na ogólną średnią, gdyż nauczycieli dyplomowanych jest najwięcej  – 60,4% całej populacji. Na podane kwoty składają się, oprócz wynagrodzenia zasadniczego, otrzymywane przez nauczycieli dodatki, w tym dodatek za wysługę lat, dodatek motywacyjny, dodatkowe wynagrodzenie roczne – tzw. trzynastka (podzielona przez 12), nagrody, oraz wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe (oszacowane na podstawie liczby godzin ponadwymiarowych przepracowanych we wrześniu 2015 r.) Składniki te stanowią, zgodnie z ustawą Karta nauczyciela, część nauczycielskiego wynagrodzenia i choć bywają pomijane przez dyskutantów podkreślających trudną sytuację materialną nauczycieli, w rzeczywistości są istotną częścią ich dochodu. Średnio rzecz biorąc, dodatki stanowią około 35% całkowitego wynagrodzenia nauczycielskiego. Analiza struktury wynagrodzeń polskich nauczycieli oraz ich rozkładu terytorialnego jest dostępna w tej książce i opracowaniu tutaj. Podane kwoty nie obejmują natomiast tzw. dodatku uzupełniającego, który nie jest wykazywany w Systemie Informacji Oświatowej oraz dodatków socjalnych, które zgodnie z ustawą Karta nauczyciela nie stanowią elementu wynagrodzenia.

Ponieważ każda kwota wymieniona w kontekście wynagrodzeń nauczycielskich budzi kontrowersje i powoduje kwestionowanie wiarygodności autora, poniżej publikuję wykres (histogram), przedstawiający pełne rozkłady wynagrodzeń nauczycielskich, uwzględniające wszystkie ich składniki, w latach 2007, 2010 i 2015. Wysokość każdego „słupka” pokazuje liczbę nauczycieli osiągających określone na osi x wynagrodzenie.

Rysunek 1. Rozkład wynagrodzeń nauczycieli pełnozatrudnionych w szkołach prowadzonych przez JST  w latach 2007, 2010 i 2015. Ujęcie nominalne (bez uwzględnienia inflacji)

Histogram of wynagrodz 3y

źródło: obliczenia własne na podstawie danych SIO

Powyższy wykres dobrze ilustruje podstawowe prawidłowości dotyczące warunków zatrudnienia nauczycieli w Polsce:

  • Wynagrodzenia te rosły dość dynamicznie w latach 2000. Tylko między 2007 a 2010 r. średnie wynagrodzenie wzrosło (w ujęciu nominalnym, nie uwzględniając inflacji) o 35%, z 2837 zł do 3830 zł. W późniejszym okresie wzrost był znacznie niższy – 14,7% między 2010 a 2015 r. Ilustrują to przesunięcia kolejnych rozkładów w prawo.
  • „Obniżanie” się i  „rozszerzanie” rozkładów odzwierciedla z jednej strony niewielki spadek liczby nauczycieli pełnozatrudnionych  – łącznie o 1,2% między 2007 a 2015 rokiem, z drugiej – lekki wzrost zróżnicowania płac.

Wysokość wynagrodzenia nauczyciela zależy obecnie w największym stopniu od stopnia awansu zawodowego (stażysta, kontraktowy, mianowany i dyplomowany), a w ramach każdego ze stopni – od stażu pracy, determinującego dodatek za wysługę lat.

Czy obecnie nauczyciele w Polsce zarabiają dobrze? To oczywiście zależy z czym porównamy ich wynagrodzenia:

  • Według Komunikatu GUS (tutaj) przeciętne wynagrodzenie w Polsce w trzecim kwartale 2015 roku wyniosło 3895,33 zł. Oznacza to, że średnie wynagrodzenie nauczyciela było o około 13% wyższe niż tzw średnia krajowa.
  • „Dobrze zarabiać” znaczy zupełnie co innego w różnych miejscach w Polsce. Przy bardzo niewielkim zróżnicowaniu faktycznych zarobków nauczycieli zatrudnionych w różnych powiatach, ich wysokość w ujęciu relatywnym, w stosunku do średniego wynagrodzenia osiąganego w gospodarce danego powiatu, waha się od 56% do 169%. Mapę ilustrującą to zjawisko (wykres 2.23) można znaleźć w tym raporcie.
  • Według OECD (patrz wskaźnik D3 tutaj),  siła nabywcza wynagrodzenia przeciętnego polskiego nauczyciela (czyli to, co nauczyciel może kupić za swoją pensję) jest znacznie niższa, niż wynosi średnia dla nauczycieli z innych krajów OECD, ale wyraźnie wyższa, niż to ma miejsce w innych krajach naszego regionu – Czechach, Słowacji i na Węgrzech.
  • Analiza danych z październikowego badania wynagrodzeń GUS (obliczenia własne, szczegóły tutaj) pokazuje, że wśród polskich pracowników z wyższym wykształceniem w wieku 40-49 lat około 38% zarabiało w 2012 roku mniej, niż wynosiło przeciętne wynagrodzenie nauczyciela w tej samej grupie wiekowej. Ponieważ zawód nauczyciela jest silnie sfeminizowany, warto także porównać nauczycielskie wynagrodzenie z przeciętnym wynagrodzeniem osiąganym na rynku przez kobiety z wyższym wykształceniem, niezależnie od uprawianego zawodu. Wśród wykształconych kobiet z grupy wiekowej 40-49 lat 41% zarabiało mniej niż przeciętna nauczycielka w tym wieku. Zatem zawód nauczycielski, z perspektywy wynagrodzenia osiąganego w „szczycie kariery” nie jest ani bardzo atrakcyjny, ani też skrajnie nieatrakcyjny. Jak już wspomniano, jego postrzeganie może się znacząco różnić w zależności od miejsca zamieszkania.

Warto uświadomić sobie, że oceniając wysokość nauczycielskich wynagrodzeń odpowiadamy w istocie na pytanie kogo widzimy w roli nauczyciela. Oczywiście, indywidualne predyspozycje i pasja są niezbędnymi cechami dobrego dydaktyka i wychowawcy. Ale czy powinno nam zależeć, żeby kandydaci do zawodu rekrutowali się spośród najlepszych studentów w swoich dziedzinach? Czy szkoła powinna przyciągać dobrych specjalistów pracujących dotąd poza edukacją? A jeśli tak, to ile środków publicznych jesteśmy skłonni przeznaczyć na zatrudnianie nauczycieli? Skąd te środki wziąć? Udzielenie spójnego zestawu odpowiedzi na wszystkie te pytania jest bardzo trudne.

Jak intensywnie pracują nauczyciele w Polsce?

Debata publiczna na ten temat obciążenia nauczycieli pracą koncentruje się na kwestii pensum nauczycielskiego, czyli zapisanej w ustawie Karta nauczyciela (tutaj) liczbie godzin lekcyjnych, jakie pełnoetatowy nauczyciel powinien odbyć w ciągu tygodnia.  W przypadku większości nauczycieli zatrudnionych w polskich szkołach pensum to wynosi 18 godzin. Wynika z tego, że porównaniu do innych krajów polski nauczyciel spędza niewiele czasu prowadząc lekcje. W Europie mniej godzin „tablicowych” mają tylko Grecy, a jeśli uwzględnimy kraje położone częściowo w Europie – także Turcy i Rosjanie. Średnia OECD jest od polskiego pensum o około 25% większa, zatem odpowiada mniej więcej 22 godzinom lekcyjnym tygodniowo. Porównanie dla krajów OECD (wskaźnik D4) jest dostępne tutaj.

Zanim jednak rekomendujemy istotne zwiększenie pensum nauczycieli, rozważmy następujące fakty:

  • Nie ma istotnych przesłanek by twierdzić, że nauczyciele prowadzący więcej lekcji pracują lepiej i z większą korzyścią dla dzieci. W uważanym przez specjalistów za wzorcowy fińskim modelu edukacyjnym (fińscy uczniowie regularnie osiągają świetne wyniki w programie PISA) nauczyciele odbywają w ciągu roku podobną liczbę lekcji, jak w Polsce. Więcej na temat modelu fińskiego (nie tylko odnośnie czasu pracy nauczycieli) można przeczytać w tym opracowaniu.
  • Prawdziwa liczba godzin lekcyjnych prowadzonych przez typowego polskiego nauczyciela jest większa, niż obowiązujące pensum. Wynika to z realizacji tzw. godzin ponadwymiarowych. Przeciętny nauczyciel pełnozatrudniony przepracowywał tygodniowo we wrześniu 2010 roku 2,3 godziny lekcyjnej ponad wymiar pensum (według Systemu Informacji Oświatowej, omówienie dostępne tutaj). Z kolei według Instytutu Badań Edukacyjnych z 2013 r średnia tygodniowa liczba godzin ponadwymiarowych wynosi  2,5.
  • Praca nauczyciela nie polega tylko, a może nawet nie przede wszystkim,  na prowadzeniu lekcji. Badania IBE z lat 2011 i 2012, obejmujące  dwie próby nauczycieli (o liczebnościach 2617 i 4762) wykazały, że przeciętny nauczyciel przepracowuje w tygodniu około 46,5 godziny, z czego 34,5 przypada na: prowadzenie lekcji, prowadzenie innych zajęć z uczniami, przygotowanie lekcji i innych zajęć oraz przygotowanie sprawdzanie „prac sprawdzających”. W tym kontekście ważniejsze niż liczba lekcji wydaje się pytanie, czy czas pracy nauczyciela jest optymalnie wykorzystany dla dobra uczniów. Cały raport z badania IBE jest dostępny tutaj.

Wybrane (wymagające przemyślenia) cechy systemu wynagradzania nauczycieli w Polsce

  • Nieprzejrzysty podział odpowiedzialności między rząd i samorządy

Wynagradzanie nauczycieli jest formalnie procesem zdecentralizowanym. O wysokości wynagrodzenia decyduje organ prowadzący szkołę, czyli na ogół jednostka samorządu terytorialnego. Teoretycznie zatem samorząd, w porozumieniu z dyrektorami szkół, może prowadzić własną politykę płacową względem nauczycieli. Jednocześnie jednak kwestia nauczycielskich płac jest bardzo silnie uregulowana przez państwo. Minister Edukacji Narodowej określa w drodze rozporządzenia minimalne stawki wynagrodzenia na każdym szczeblu awansu zawodowego i, jak pokazuje praktyka (analiza została przeprowadzona w tej książce), są to de facto stawki stosowane powszechnie. Z kolei ustawa Karta nauczyciela reguluje, przeciętne wynagrodzenie nauczycielskie na każdym stopniu awansu zawodowego, jakie powinno być osiągnięte (lub przekroczone) na terenie każdego organu prowadzącego. Choć w przeszłości samorządy miały problemy z osiągnięciem ustawowych minimów (stąd wprowadzony w 2008 roku dodatek uzupełniający), regulacje te powodują, że zróżnicowanie wynagrodzeń nauczycielskich między jednostkami samorządu terytorialnego jest niewielkie, a głównymi czynnikami różnicującymi płace są: stopień awansu zawodowego, posiadane wykształcenie oraz staż pracy. Jeżeli porównać wysokość przeciętnego wynagrodzenia nauczyciela dyplomowanego w gminach należących do 10% najbogatszych polskich samorządów, z wynagrodzeniami nauczycieli na tym samym etapie kariery, zatrudnionych w 10% najbiedniejszych gmin, to różnica wynosi zaledwie około 5% (odpowiedni wykres jest dostępny w artykule tutaj). Należy przy tym podkreślić, że brak silnego zróżnicowania wynagrodzeń między bogatymi i biednymi gminami jest zjawiskiem pozytywnym. To dobrze, że stan lokalnego budżetu nie determinuje szans na zatrudnienie dobrego nauczyciela i nie przyczynia się do pogłębiania nierówności społecznych.  Wydaje się jednak, że są prostsze sposoby osiągnięcia takiego stanu, niż obecny, mało przejrzysty system, oparty na formalnej decentralizacji i faktycznym skrępowaniu regulacjami. Mówiąc wprost: decentralizacja – tak, ogólnokrajowe standardy – tak, ale  zróbmy to prościej, by było jasne w jakim zakresie za wynagrodzenia nauczycielskie odpowiada państwo, a w jakim samorząd.

  • Fasadowy system awansu zawodowego

Obecny system awansu zawodowego nauczycieli, wprowadzony w 2000 roku, ewoluował w złym kierunku i nie sprzyja promowaniu wysokiej jakości pracy. O ile w intencji twórców systemu nauczycielami dyplomowanymi mieli być tylko wyjątkowi nauczyciele, „najlepsi z najlepszych”, to obecnie awans do grupy najwyższej po przejściu odpowiedniej procedury stał się raczej normą niż wyjątkiem. Stopień nauczyciela dyplomowanego w 2015 roku posiadało już ponad 60% nauczycieli (struktura populacji nauczycieli wg. stopni awansu jest dostępna tutaj). Mało selekcyjny charakter mechanizmu awansu oraz duże prawdopodobieństwo osiągnięcia najwyższego stopnia już po 10 latach pracy, powoduje brak motywacji do rozwoju i podnoszenia kwalifikacji, występujący na relatywnie wczesnym etapie życia zawodowego .

  • Wynagrodzenie (prawie) nie zależy od tego kogo, ani czego nauczyciel uczy 

Istotną i wartą dyskusji cechą wynagrodzeń nauczycielskich w Polsce jest brak ich zróżnicowania w zależności od etapu edukacyjnego, na którym odbywa się kształcenie. Średnie wynagrodzenia nauczycieli w szkolnictwie ponadgimnazjalnym, gimnazjach, szkołach podstawowych i przedszkolach publicznych są niemal identyczne. Nie jest to zjawisko występujące wyłącznie w Polsce. Podobnie jest w Grecji, Portugalii, Wielkiej Brytanii, USA, Australii i w Czechach. Jednak w niektórych krajach OECD nauczyciele szkół ponadgimnazjalnych zarabiają więcej. Największa różnica między wynagrodzeniem nauczyciela w szkole średniej i podstawowej występuje w Holandii, Finlandii i Szwajcarii. Regulacje stosowane w polskim systemie wynagrodzeń skutkują także bardzo zbliżonymi płacami nauczycieli różnych przedmiotów. Wprawdzie według danych Systemu Informacji Oświatowej z 2015 roku (szczegółowe dane tutaj), matematycy zarabiają w polskiej szkole nieco lepiej niż angliści, a historycy  – nieco lepiej niż wuefiści, ale różnice między najbardziej i najmniej „popłatnymi” specjalizacjami nie przekraczają, w przypadku nauczycieli dyplomowanych,  8% średniej pensji. Ciekawym przyczynkiem do tej dyskusji są wyniki badania postaw zawodowych nauczycieli, opisane w artykule dostępnym tutaj. Autorzy wykazują, że faktyczny czas poświęcany przez polskich nauczycieli na pracę zawodową jest dość zróżnicowany, a jednym z głównych czynników różnicujących jest nauczany przedmiot.

Choć równe wynagrodzenia nauczycieli różnych przedmiotów są często spotykanym rozwiązaniem, w niektórych systemach płace bywają kształtowane przez mechanizmy popytu i podaży. W niedawno uruchomionym eksperymentalnym projekcie w Douglas County, Colorado (opis tutaj), nauczyciele matematyki  i nauk ścisłych mogą zarabiać nawe o jedną trzecią więcej, niż nauczyciele angielskiego.

  •   Mało socjalne dodatki socjalne

Tak zwane dodatki socjalne do wynagrodzeń nauczycieli (za pracę na obszarach wiejskich i w miastach poniżej 5 tys. mieszkańców) nie mają w istocie socjalnego charakteru i stanowią ukrytą formę wynagrodzenia. Nie przyczyniają też do wyrównania różnic w poziomie dochodów nauczycieli. Instrument ten ma raczej motywować nauczycieli do pracy w mniej atrakcyjnym środowisku i jest wyrazem polityki oświatowej państwa. O otrzymywaniu dodatku nie decyduje przecież status materialny nauczyciela, ale jego miejsce pracy. Są poważne wątpliwości, czy dodatki tego rodzaju mają rację bytu w sytuacji, gdy wynagrodzenie nauczycielskie na terenach wiejskich stało się relatywnie atrakcyjne.

  • Ucieczka przed Kartą nauczyciela

Większość nauczycieli w Polsce pracuje w szkołach publicznych, prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego. Takie szkoły w pełni podlegają regulacjom zawartym w Karcie nauczyciela, w tym przepisom dotyczącym pensum nauczycielskiego oraz wysokości wynagrodzeń. W ostatnich latach, pod wpływem presji finansowej związanej z niżem demograficznym i zmniejszaniem się liczby uczniów w szkołach, samorządy podejmują próby zamykania najmniejszych szkół. Są to najczęściej bardzo trudne decyzje, gdyż nie tylko wydłużają drogę dziecka do szkoły (do większej placówki trzeba dojeżdżać), ale zwykle oznaczają likwidację jedynej instytucji społecznej w danej miejscowości. Ratunkiem dla małych szkół jest przejmowanie ich przez stowarzyszenia. Jest to jednak kontrowersyjna pomoc, gdyż polega w istocie na „uwolnieniu” tych szkół od standardów zawartych w Karcie nauczyciela. Stosując większe pensum i/lub niższe wynagrodzenia nauczycieli, szkoły te mogą być nadal utrzymywane przez samorząd, jednak zasadne jest pytanie, czy taki kompromis nie godzi faktycznie w interes uczniów. W ostatnich latach, wobec silnej presji demograficznej i finansowej odczuwanej przez samorządu, liczba szkół publicznych przejmowanych przez stowarzyszenia ulegała zwiększeniu z roku na rok. Przykładowo, w 2008 r. były 74 takie przypadki, a w 2012 r. – już 268. Więcej na temat przemian sieci szkolnej w Polsce można przeczytać w raporcie Instytutu Badań Edukacyjnych tutaj.

Czy warto recentralizować wynagradzanie nauczycieli?

Mimo krytycznego stosunku do obecnej formy regulowania nauczycielskich wynagrodzeń, jestem przeciwny wspomnianym na początku tekstu postulatom ZNP, idącym w kierunku recentralizacji płac, albo przekształcenia transferu na wynagrodzenia nauczycielskie z subwencji dla samorządu terytorialnego w dotację celową. Lepiej jest uprościć i uczytelnić system, niż go zlikwidować. Jest to niewątpliwie zagadnienie zasługujące na odrębną, pogłębioną analizę, jednak mówiąc najprościej:  nie da się oddzielić kompetencji w dziedzienie wynagradzania nauczycieli od podejmowania decyzji o kształcie lokalnej sieci szkolnej, liczbie i wielkości oddziałów, typach szkół, zatrudnianiu personelu pomocniczego, itd. Centralizacja zarządzania jednym obszarem będzie prowadzić nieuchronnie do odbierania samorządom kolejnych kompetencji związanych z oświatą. Nie tylko wyrządzi to szkodę systemowi edukacji w Polsce, ale stopniowo podważy ustrojowe fundamenty kraju, który od początku lat dziewięćdziesiątych jest budowany w oparciu o decentralizację i subsydiarność w realizacji zadań publicznych.

Wykorzystana literatura:

(2013). Raport o stanie edukacji. Liczą się nauczyciele. Instytut Badań Edukacyjnych, Warszawa

Federowicz, M., J. Haman, et al. (2013). Czas pracy i warunki pracy w relacjach nauczycieli. Warszawa, Instytut Badań Edukacyjnych.

Hanushek, E., M. Piopiunik, et al. (2014). The value of smarter teachers: International evidence on teacher cognitive skills and student assessment NBER working paper, NBER.

Herbst, M. (2012). Wynagrodzenia nauczycieli w Polsce. Rozwiązania systemowe, dynamika i zróżnicowanie terytorialne [w:] Herbst Mikołaj (red.): Finansowanie oświaty, Warszawa: Wydawnictwo ICM Uniwersytetu Warszawskiego.

Herbst, M., J. Herczyński, et al. (2009). Finansowanie oświaty w Polsce – diagnoza, dylematy, możliwości. Warszawa, WN Scholar.

Herbst, M., A. Wojciuk (2014). Przestrzenne nierówności oferty edukacyjnej w zdecentralizowanym systemie oświaty. Przypadek Polski. Edukacja 1(126);34-52

Herczyński, J., A. Sobotka (2013). Diagnoza zmian w sieci szkół podstawowych i gimnazjów 2007 – 2013. Waszawa, Instytut Badań Edukacyjnych.

Herczyński, J., P. Strawiński (2014). Postawy zawodowe nauczycieli: próba typologii. Edukacja 3(128);22-37

Kupiainen, S., Hautamaki, J. et al.(2009). The Finnish education system and PISA. Ministry of Education Publications, Finland

OECD (2015). Education at a Glance: OECD Indicators, OECD.

Simon,S. Valuing physics over P.E., Colorado schools test novel pay scale. Reuters.com,  Jun 10, 2013

Reklamy
8 comments
  1. AnnaL said:

    Wysokość zarobków to siła nabywcza pieniądza, a nie kwota. Od wielu lat nauczyciele nie mieli podwyżek, a codzienne życie bardzo podrożało. Obecnie odczuwają to coraz bardziej i szukają dodatkowych zarobków, albo rezygnują z pracy. Przy masowych zwolnieniach pensja tych , którzy zostają powinna ulec podwojeniu i powinny znacznie zwiększyć się dodatki motywacyjne.

    Lubię to

    • Tika said:

      W pełni zgadzam się z tą wypowiedzią. Życie jest coraz droższe. Nie zapominajmy o tym, że nauczyciele to grupa ludzi na ogół posiadających wykształcenie wyższe. Pensje natomiast tego nie odzwierciedlają. Wbrew niektórym opiniom jest to ciężki kawałek chleba w dzisiejszych czasach. A nauczyciel w Polsce nie jest doceniany.

      Lubię to

  2. nauczyciel said:

    Najbardziej krzywdzące jest to, że wuefista i polonista zarabiają tyle samo. A jak myślicie, kto ma więcej pracy i ponosi większą odpowiedzialność za wyniki kształcenia?

    Lubię to

  3. wkurzony_matematyk said:

    W analizie nie można podawać średniego wynagrodzenia nauczyciela (4396 zł), które zawiera wynagrodzenie za nadgodziny i jednocześnie mówić, że nauczyciel pracuje 18 godzin tygodniowo. Zestawienie tych danych jest mylące, Można odnieść wrażenie że za 18 h pracy tygodniowo nauczyciele zarabiają średnio 4396 zł brutto (ok. 3130 netto), co nie jest prawdą, bo taką kwotę za 18h zarabia nauczyciel dyplomowany z 25 letnim stażem i dodatkiem motywacyjnym w wysokości 23% – czyli ja. Jeżeli wzięlibyśmy nawet pod uwagę samych nauczycieli dyplomowanych, to ta kwota nie może być średnią, bo staż 25 lat nie jest stażem średnim, nie mówiąc o dodatku motywacyjnym.

    Poza tym, analizując wykres, ok. 1/3 nauczycieli czyli ok. 320 tys. zarabia średnio poniżej 3500 brutto („do ręki” poniżej 2500 zł) – „szalone” pieniądze dla ludzi z wyższym wykształceniem… I ta średnia obliczona jest z nadgodzinami, więc na pewno nie za 18h tygodniowo.

    Ta część, nauczycieli, która zarabia powyżej podanej średniej, to ludzie pracujący często na dwóch etatach i tu tez nie można mówić o 18h tygodniowo! Dla słabszych matematycznie – 2×18=36h tygodniowo plus drugie tyle w domu!!!

    Lubię to

    • Dzień dobry, tu autor. Dziękuję za komentarz, ale proszę o przeczytanie całości tekstu, nie tylko „wytłuszczonego” fragmentu. Zwłaszcza akapit zaczynający się od „(…)Prawdziwa liczba godzin lekcyjnych prowadzonych przez typowego polskiego nauczyciela jest większa, niż obowiązujące pensum.”. W dalszej części piszę również, że nie ma sensu odnosić wynagrodzenia do samych godzin lekcyjnych,bo praca to nie tylko lekcje. Natomiast jeśli chodzi o średnią arytmetyczną wynagrodzeń, to jest ona taka, jaka jest. Obejmuje zarówno nauczycieli z długim, jak z krótkim stażem, i oczywiście obejmuje WSZYSTKIE składniki wynagrodzenia, w tym z godziny ponadwymiarowe.

      Lubię to

  4. berberyna said:

    Jednak podanie realnych, z uwzględnieniem CPI, zmian średniego wynagrodzenia brutto nauczycieli, dla podanych danych z lat 2007-2010-2015, pokazuje dodatkowe smaczki.

    • Wynagrodzenia te rosły dość dynamicznie w latach 2000. Tylko między 2007 a 2010 r. średnie wynagrodzenie wzrosło (w ujęciu realnym z uwzględnieniem inflacji, w cenach 2015 r.) o 22%. W późniejszym okresie wzrost był znacznie niższy – 3,4% między 2010 a 2015 r.
    Proszę zwrócić uwagę na fakt, że w ciągu 4. lat (2011-2015) średnie wynagrodzenia nauczycieli wzrosły realnie tylko o 3,4% czyli tyle co nic !

    Populiści trafiali na dobry grunt – coraz większej grupy niezadowolonych z ówczesnego status quo.

    Lubię to

  5. berberyna said:

    Errata

    Jednak podanie realnych, z uwzględnieniem CPI, zmian średniego wynagrodzenia brutto nauczycieli, dla podanych danych z lat 2007-2010-2015, pokazuje dodatkowe smaczki.

    • Wynagrodzenia te rosły dość dynamicznie w latach 2000. Tylko między 2007 a 2010 r. średnie wynagrodzenie wzrosło (w ujęciu realnym z uwzględnieniem inflacji, w cenach 2015 r.) o 22%. W późniejszym okresie wzrost był znacznie niższy – 3,4% między 2010 a 2015 r., podczas gdy PKB wzrósł realnie, w tych samych latach, o 16%.

    Proszę zwrócić uwagę na fakt, że w ciągu 5. lat (2011-2015) średnie wynagrodzenia nauczycieli wzrosły realnie tylko o 3,4% czyli tyle co nic !

    Populiści trafiali na dobry grunt – coraz większej grupy niezadowolonych z ówczesnego status quo.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s