500+ nie wystarczy, potrzebujemy zaangażowania ojców

Dorota Szelewa

kontakt: d.szelewa2[at]uw.edu.pl

Tekst powstał w oparciu o wcześniejsze artykuły autorki na łamach Dziennika Opinii oraz In Genere, dostępne tutaj i tutaj

1 kwietnia 2016 w życie weszła Ustawa z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, która wprowadza system uniwersalnych świadczeń wychowawczych, znanych jako program rządowy „Rodzina 500+”. Jednym z najważniejszych celów nowego instrumentu jest zachęcenie Polaków do posiadania (większej liczby) dzieci – każda rodzina z co najmniej dwojgiem dzieci otrzyma bowiem świadczenie w wysokości 500 zł miesięcznie  na (drugie) dziecko, a rodzina, której miesięczny dochód w przeliczeniu na osobę nie przekroczy 800 zł, uprawniona będzie do otrzymania świadczenia na każde dziecko, licząc od pierwszego.

Głównym celem rządu, wspominanym przy wielu okazjach, jest zachęcenie Polaków do posiadania (większej) liczby dzieci. Jak przekonuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, tak radykalna reforma systemu wsparcia dla rodziny w Polsce przeprowadzana jest w odpowiedzi na potrzeby Polaków, którzy jako pierwszą przyczynę rezygnacji z rodzicielstwa wskazują niewystarczające dochody, czy też „obawy o swoją ekonomiczną przyszłość”. Wypowiedzi ekspertów oraz przedstawicieli rządu na ten temat można prześledzić np. tutaj i tutaj.

Niejednokrotnie wymieniane są przy tym wyniki badań przeprowadzonych w ramach Diagnozy Społecznej, choć akurat tutaj, jak czytamy w ostatnim raporcie z badań (dostępnym tutaj), Polki wskazują jednoznacznie na elastyczny czas pracy jako na najważniejszy instrument ułatwiający godzenie życia zawodowego i rodzinnego (59%). Na drugim miejscu znajdują się „lepsze możliwości opieki poza domem dzieci do 7 lat” (31%), a na trzecim – „więcej wolnych dni w tygodniu” (28,5%). W pierwszej trójce najbardziej preferowanych przez Polki instrumentów wsparcia nie znalazły się więc świadczenia pieniężne. Natomiast wszystkie trzy najważniejsze instrumenty wskazane przez kobiety dotyczą bezpośrednio problemu opieki nad dzieckiem i połączenia jej z pracą zawodową.

Nieco dalej na liście znalazła się pozycja: „możliwość dzielenia urlopu rodzicielskiego z ojcem”, którą wybrało kilkanaście procent respondentów. Warto zwrócić uwagę, że sformułowanie pytań dotyczących tych dwóch instrumentów nie pozwala na pełne sprawdzenie preferencji Polaków. W pytaniu o możliwość dzielenia urlopu rodzicielskiego odnosi się do opcjonalnego skorzystania przez ojców z takiego rozwiązania. Brakuje tu pytania o preferencje dla urlopu indywidualnego i nieprzenoszalnego, czyli urlopu przysługującego tylko ojcom. W Polsce dostępny jest tylko dwutygodniowy urlop ojcowski, natomiast nowy urlop rodzicielski (obecnie – 32 tygodnie po zakończeniu 20 tygodni urlopu macierzyńskiego) przyjęto w wersji familialistycznej: to rodzina ma zdecydować, kto korzysta z urlopu: ojciec czy matka i w jakich proporcjach. W rzeczywistości taki wybór to fikcja: ze względów ekonomicznych i kulturowych z urlopu korzystają prawie wyłącznie kobiety. Czy takie rozwiązanie zwiększa dzietność? Jaka jest optymalna (dla podniesienia wskaźników dzietności) konstrukcja urlopu rodzicielskiego? Jakie pytania warto postawić Polakom, a zwłaszcza Polkom, aby dowiedzieć się więcej o ich problemach i preferencjach związanych z posiadaniem dzieci? Aby postarać się znaleźć choćby szczątkowe odpowiedzi na tak postawione pytania, należy się przyjrzeć również wynikom badań nad znaczeniem równego podziału obowiązków w rodzinie i jego wpływu na decyzje prokreacyjne kobiet.

Chcecie więcej dzieci? Zagońcie ojców do pracy (domowej)

Spośród wszystkich państw Europy, to kraje nordyckie mają najbardziej stabilne wskaźniki  dzietności: niektóre z nich po tym, jak doświadczyły spadku zahamowania rozwoju demograficznego na przełomie lat 80. i 90. wprowadziły ważne zmiany do swoich polityk rodzinnych, między innymi udzielając większego wsparcia dla zaangażowania ojców. Od tego czasu równość płci stała się jednym z najważniejszych celów polityki społecznej w Europie Północnej, i oprócz zapewnienia tanich i dobrej jakości usług opiekuńczych kraje te wydłużały okres urlopu przysługującego tylko ojcom. Obecnie w Norwegii, Islandii i Szwecji  obowiązują trzy miesiące urlopu rodzicielskiego, podczas gdy Finlandia daje ojcom w sumie 9 tygodni.

Islandia od lat plasuje się w czołówce krajów najbardziej sprzyjających równości płci –zajmuje obecnie pierwsze miejsce w rankingu Globar Gender Gap Index. Pozycję lidera kraj ten zawdzięcza w dużym stopniu polityce opieki nad dziećmi nastawionej na równe dzielenie się obowiązkami. W 2001 roku, wzorując się na rozwiązaniach skandynawskich, rząd islandzki wprowadził trzy miesiące urlopu rodzicielskiego z indywidualnymi uprawnieniami dla ojców. Odsetek mężczyzn, którzy korzystali ze swoich nowych uprawnień już na początku był wysoki – obecnie jest to około 90 proc. ojców (więcej na ten temat w artykule tutaj). I nawet jeśli wartość tego wskaźnika nieco spadła podczas kryzysu ekonomicznego, najważniejszym efektem islandzkich reform jest włączenie aktywnego ojcostwa w kulturę rodzicielską. O ile wcześniej presja społeczna zmuszała ojców do roli żywicieli rodziny, a wzięcie urlopu ojcowskiego nie licowało z tą typową męską rolą, o tyle dziś postrzeganie ojcostwa zmieniło się diametralnie. Ojcowie mogą być negatywnie ocenieni jeśli  n i e  wycofają się z życia zawodowego przynajmniej na kilka miesięcy, by aktywnie zająć się dzieckiem[1].

Jaki jest związek między demografią a równością płci? Dotychczasowe wyniki badań nad wpływem kwot ojcowskich na decyzje prokreacyjne dostarczają tylko fragmentarycznej wiedzy. Ale opierając się na tym, co do tej pory udało się ustalić demografom, można się pokusić o stwierdzenie, że „urlop tacierzyński” stanowi jeden z kluczowych instrumentów polityki pozytywnie wpływającej na dzietność.

Zacznijmy od ankietowego badania preferencji związanych z posiadaniem dzieci. Można mieć wątpliwości już co do metodologii takich badań: bardzo trudno jest tak skonstruować pytanie o chęć posiadania dzieci, żeby respondentom i respondentkom czegoś nie sugerować:  przy udzielaniu odpowiedzi mogą nie być pewni swojego zdania a jedynie odpowiedzieć zgodnie z tym, czego się od nich oczekuje. Ale pomijając te zastrzeżenia, niezależnie od treści zadanych im pytań, znakomita większość kobiet i mężczyzn deklaruje, że chciałaby mieć dwoje dzieci. Ale zauważamy interesującą rozbieżność: średnia liczba dzieci, które chcą mieć mężczyźni jest nieco wyższa niż ten sam wskaźnik dla kobiet w krajach takich, jak Polska (m: 2.41, k: 2.05), Portugalia (m: 2.0, k: 1.71), Cypr (m: 2.87, k: 2.65), Niemcy (m: 2.17, k: 1.96) (więcej danych w raporcie „Childbearing preferences in Europe (…)” tutaj). Nieprzypadkowo są to państwa, które raczej nie znajdują się na szczycie światowych indeksów równości płci, ale są często klasyfikowane jako kraje o „familialistycznym” reżimie płci. Szczególnie zastanawiają polskie wyniki badania preferencji związanych z posiadaniem dzieci dla kobiet i mężczyzn w dwóch sytuacjach:

1) wśród bezdzietnych ludzi młodych (18-24 lat); oraz

2) wśród osób w wieku 30-34 lat, posiadających już przynajmniej jedno dziecko (przedział wiekowy, w którym najczęściej pojawia się drugie dziecko).

Podczas gdy młodsze kobiety znacznie bardziej pragną posiadać dzieci niż ich koledzy, sytuacja zmienia się z wiekiem i wraz z pojawieniem się dziecka w rodzinie: 35 proc. męskich respondentów posiadających dzieci chciałoby mieć ich więcej, zaś kobiecy entuzjazm po pierwszym doświadczeniu rodzicielstwa wydaje się gasnąć – w tej tylko 19 proc kobiet wciąż deklaruje chęć posiadania kolejnego dziecka i nie da się tego wyjaśnić tylko średnim późniejszym wiekiem posiadania dzieci przez mężczyzn (patrz rysunek 1)

Rysunek 1: Preferencje dzietności w Polsce według wieku, płci i liczby posiadanych dzieci.

dsz1

Źródło: Raport z badań: Postawy prokreacyjne Polaków, BS/4/2010. CBOS, Warszawa.

Dlaczego? Dlaczego doświadczenie posiadania pierwszego dziecka najwyraźniej zniechęca kobiety do dalszej prokreacji, podczas gdy mężczyźni są dalej otwarci i gotowi na kolejne potomstwo? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. W jej poszukiwaniu zacząć można choćby od porównania udziału mężczyzn w wykonywaniu obowiązków domowych w krajach europejskich: tam, gdzie występuje mniejsza skłonność mężczyzn do dzielenia się obowiązkami domowymi, czyli tam, gdzie mężczyźni mniej pracują w domu, tam obserwować można również zmniejszoną chęć posiadania dzieci u kobiet.

Rysunek 2: Nierówność płciowa w obowiązkach domowychdsz_2

Źródło: Harmonised European Time Use Survey oraz obliczenia własne.

Istnieją dowody na przyczynowo-skutkowy związek zaangażowania mężczyzn i chęci kobiet do posiadania większej liczby dzieci – badanie porównujące węgierskie i szwedzkie rodziny wykazało, iż im bardziej wyrównany podział opieki nad pierwszym posiadanym dzieckiem, tym większe prawdopodobieństwo pojawienia się drugiego albo nawet trzeciego dziecka; ta relacja potwierdziła się i na Węgrzech, i w Szwecji, pomimo odmiennych kontekstów kulturowych tych dwóch krajów (więcej na ten temat w artykule L.Olah). Również polskie badania (dostępne tutaj) ujawniają, że kobiety, które mogą liczyć na zaangażowanie partnera w codzienną opiekę nad dzieckiem, trzy razy częściej decydują się na kolejne potomstwo po pierwszym dziecku.

Brzmi pięknie, ale czy rzeczywiście możemy nakłonić mężczyzn do przejęcia większej części obowiązków domowych i wychowywania dzieci? Może „kwoty ojcowskie” są tylko dla „progresywnych” społeczeństw, przeważnie oznaczają „zmuszanie” ojców do przerwy w zatrudnieniu wbrew ich woli, a po ich powrocie do pracy zawodowej wszystko wraca do „normy”? Tu badania na temat zachowania mężczyzn podczas urlopu ojcowskiego znów potwierdzają wagę indywidualnych i niezbywalnych uprawnień dla mężczyzn.  Przekonały  się o tym dwie badaczki: Lenna Nepomnyaschy i Jane Waldfogel, które obserwowały zachowanie ojców korzystających z dłuższych i krótszych urlopów oraz tych, którzy w ogóle nie zdecydowali się na przerwę w pracy. Najpierw zbadały zaangażowanie mężczyzn w codzienne czynności związane z opieką (zmienianie pieluch, karmienie czy kąpanie dziecka) przed i podczas trwania urlopu, a następnie powróciły do obserwowanych rodzin po 9 miesiącach. Okazało się, że nawet po upływie tego czasu ojcowie biorący dłuższe urlopy rodzicielskie (trwające minimum 2 tygodnie) z większym zaangażowaniem opiekowali się dziećmi niż ci ojcowie, którzy wzięli tylko krótki urlop lub wcale go nie wykorzystali (więcej na ten temat w artykule tutaj). Innymi słowy, badaczki te udowodniły, że wpływ urlopu ojcowskiego jest i realny, i trwały. Pozytywny i realny związek między zorientowaną na równość płci polityką rodzinną a wzrostem zaangażowania ojców w obowiązki domowe potwierdziły również wyniki badań Jennifer Hook (opisane tutaj). Dlaczego mężczyźni opiekujący się dziećmi rozszerzają tę troskę o opiekę nad całym domem?  Skoro już są na urlopie, a ich partnerki w tym czasie pracują zawodowo, to przejmują nie tylko opiekę nad dzieckiem, ale też inne obowiązki (gotowanie, sprzątanie).

Jeśli powrócimy teraz do (pośredniego) wpływu urlopów ojcowskich na postawy kobiet wobec posiadania dzieci (szczególnie po pierwszym dziecku), możemy uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego „kwoty ojcowskie” są skutecznym, choć wciąż niedocenianym instrumentem  polityki rodzinnej. Kobiety nie chcą mieć dzieci z mężczyznami, którzy nie biorą udziału w opiece i wychowaniu, a najlepszym sposobem na zachęcenie ojców do zmiany zachowania w domu jest zaproponowanie im indywidualnych niezbywalnych uprawnień do urlopu ojcowskiego o odpowiedniej długości. Rezultaty wprowadzenia dłuższego  urlopu ojcowskiego wychodzą zatem daleko poza cel krótkoterminowy, jakim jest zwiększenie udziału ojców w opiece nad dziećmi.

Ale tego typu programy muszą posiadać jednocześnie przynajmniej trzy podstawowe cechy:

  1. Urlop musi być uprawnieniem indywidualnym i niezbywalnym. Gdy rodzina jako całość otrzymuje prawo do urlopu, korzystają z niego głównie kobiety. Dzieje się tak z powodu powszechnych przekonań co do wyznaczonych społecznie ról dla mężczyzn i kobiet, stereotypów dotyczących macierzyństwa i ojcostwa, ale też z uwagi na czysto ekonomiczną kalkulację: ponieważ większość mężczyzn zarabia więcej niż ich partnerki, a zasiłek rodzicielski (jeśli jest!) prawie nigdy nie rekompensuje całości wynagrodzenia, rodzina straci więcej, jeśli to ojciec przerwie pracę zawodową. Dodatkowo, w takiej sytuacji pracodawcy wiedzą, że zarówno ojciec jak i matka mają prawo skorzystać ze swoich własnych, osobnych uprawnień do 2-3 miesięcy urlopu. Zmniejsza się więc prawdopodobieństwo, że to matka przerwie pracę: pracodawcy i współpracownicy ojca otrzymują sygnał, że opieka to niewyłącznie zadanie kobiet, co może przyczynić się do spadku dyskryminacji kobiet w miejscu zatrudnienia. Można powiedzieć, że to „zmuszanie” ojców do skorzystania z urlopu, że to „rodzina powinna decydować”. Należy jednak zwrócić uwagę, że urlop ojcowski to uprawnienie i ojcowie nie muszą z niego korzystać. Wszyscy mamy jakieś uprawnienia, z których nie musimy korzystać. Wystarczy wymienić choćby czynne i bierne prawo wyborcze – wszyscy dorośli obywatele są uprawnieni do głosowania w wyborach, a głosuje tylko połowa i nie jest do tego „zmuszana” (choć, tak jak w przypadku ojców korzystających z urlopu, pewnie lepiej by było, żeby wszyscy uprawnieni obywatele głosowali). Podobnie, nie możemy tego uprawnienia komuś „oddać”, np. partnerce, ani się nim „podzielić” w ramach rodziny.
  1. Urlopowi powinien towarzyszyć sensowny poziom zastąpienia dochodu. Bezpłatne urlopy lub symboliczne świadczenia zawsze pogorszą finansową sytuację rodziny (patrz punkt 1). Im dotkliwsza strata dochodu, tym mniejsze prawdopodobieństwo wykorzystania urlopu przez ojca, nawet przy indywidualnym uprawnieniu.
  1. Okres urlopu powinien również być względnie długi i wynosić przynajmniej miesiąc, a najlepiej dwa-trzy (najbardziej sprawiedliwy podział to równe części dla ojca i matki). W przeciwnym razie wpływ urlopu na podział pracy opiekuńczej w rodzinie może być niewielki. Ojcowe muszą mieć czas na prawdziwe włączenie się w codzienną rutynę opieki nad dzieckiem.

Nie twierdzę, że każdy musi mieć (dużą) rodzinę. Niektóre osoby pozostaną przy jednym dziecku niezależnie od okoliczności, inne pary zdecydują się na bezdzietność, jeszcze inne pomyślą o przeludnieniu na świecie i zaadoptują dziecko. Ale ci, którzy naprawdę chcą mieć więcej dzieci potrzebują odpowiedniego wsparcia, które nie kończy się na hojnych świadczeniach rodzinnych czy długich urlopach. Czy rzeczywiście europejskie rządy chcą zwiększyć dzietność? Jeśli tak, to muszą nakłonić ojców, by więcej pracowali – w domu. Wysokie świadczenia pieniężne nie zrekompensują kobietom braku partnerstwa w opiece nad dzieckiem.

[1] Poczyniłam tę uwagę dzięki rozmowie z Hrannar em Björnem Arnarssonem.

Wykorzystana literatura:

„500+ rewolucją w polityce rodzinnej. Na efekty trzeba jednak poczekać” (debata ekspercka), Dziennik Gazeta Prawna 23.03.2016.

Á. A. Arnalds, Guđný Björk Eydal and Ingólfur V. Gíslason. 2013. “Equal rights to paid parental leave and caring fathers ‐ the case of Iceland”. Icelandic Review of Politics and Administration Vol. 9, Issue 2 (323‐344).

Childbearing preferences and family issues in Europe, Eurobarometer 2006.

J. Czapiński, T. Panek. Diagnoza społeczna. Warunki i Jakość Życia Polaków. Warszawa: Rada Monitoringu Społecznego. Listopad 2015.

J. L. Hook. 2006. “Care in Context: Men’s Unpaid Work in 20 Countries, 1965-2003”. American Sociological Review 70:639-660.

L. Nepomnyaschy & J. Waldfogel. 2007. „Paternity leave and fathers’ involvement with their young children: Evidence from the American ECLS-B”. Community, Work and Family, 10, 427-453

L. Olah. 2003. “Gendering fertility: Second births in Sweden and Hungary”. Population Research and Policy Review 22 (2):171-200.

Raport z badań Postawy prokreacyjne kobiet. BS/29/2013. CBOS: Warszawa

D. Szelewa, Chcecie więcej dzieci? Zagońcie ojców do pracy (domowej). Dziennik Opinii 24.09.2015.

D. Szelewa. Increase in fertility? Get fathers to work… at home! In Genere 26/03/2015

Wypowiedź Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Bartosza Marczuka Posiedzenie nr 9 w dniu 28-01-2016 (2. dzień obrad), dostępna na stronie http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/wypowiedz.xsp?posiedzenie=9&dzien=2&wyp=4&view=4 (ostatnia wizyta 18 kwietnia 2015).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s