Porozmawiajmy serio o uchodźcach i ich integracji

Maciej Duszczyk

kontakt: m.duszczyk[at]uw.edu.pl

Niniejszy test pisałem w pociągu z Berlina do Warszawy wracając z konferencji na temat radzenia sobie z wyzwaniami związanymi z napływem do Unii Europejskiej migrantów. Trudna to rola „migrantologa” z Polski, który na podstawie wyników badań musi pokazać, że większość pomysłów jakie są proponowane przez Niemcy nie może sprawdzić się w praktyce. Jednocześnie musi zmierzyć się z zarzutem, że Polska całkowicie odwróciła się od Unii Europejskiej i nie ma zamiaru na temat migracji z Afryki dyskutować. Tymczasem kryzys z jakim mamy do czynienia obecnie i pewnie będziemy mieli w kolejnych latach może doprowadzić do zdecydowanego osłabienia Unii Europejskiej – jeżeli nie jej rozpadu. Dlatego też byłoby świetnie aby polski, racjonalny głos w debacie na temat sposobów rozwiązania problemu migracyjnego był po pierwsze opracowany, a po drugie wyartykułowany. Niestety jednak szansa na to jest chyba niewielka. Zbyt mocno rządzący obecnie Polską stali się zakładnikami, chyba ciągle niewielkiej ale rosnącej grupy populistów. W niniejszym tekście nie mam ambicji do odniesienia się do wszystkich wątków dyskusji na temat migracji i ograniczę się jedynie do najczęściej dyskutowanego instrumentu relokacji migrantów, który nie wiadomo dlaczego jest tak mocno promowany. Nie zabraknie także wątków integracyjnych – bo to chyba tutaj jest klucz do sukcesu.

Polska jako kraj emigracji czy imigracji?

Polska jest postrzegana jednoznacznie jako kraj emigracji. Ostatni raport GUS pokazał, że  poza granicami kraju pod koniec 2014 roku przebywało ponad 1,9 mln Polaków i było to o ok. 1.2 mln więcej niż w momencie wstępowania do Unii Europejskiej (pełny raport tutaj). Między bajki zatem można włożyć opinie, że od momentu akcesji z Polski na stałe wyjechało ponad 2 mln osób. Nie zmienia to jednak wniosku, że emigracja była zdecydowanie większa niż  przewidywano. Jednocześnie w tym samym roku niewiele ponad osiem tysięcy osób złożyło wniosek o nadanie stratusu uchodźcy (dokładne dane można znaleźć tutaj), ale już liczba pracowników sezonowych, głównie z Ukrainy była wielokrotnie wyższa (patrz: tutaj). Całkowitą liczbę Ukraińców przebywających i pracujących lub studiujących w Polsce w 2015 roku można szacować na ponad 300 tys.[1] Do czego prowadzi nas ta analiza statystyczna? Otóż wniosek jest taki, że Polska jest nadal państwem wysyłającym a w kontekście imigracji ma doświadczenie z przyjmowania, głównie na rynek pracy, cudzoziemców z krajów ościennych. Dlatego też musimy sobie zdawać sprawę, że niezmiernie trudno będzie nam zaoferować realną pomoc uchodźcom z Afryki, a właśnie z tego regionu mamy ich przyjąć w ramach relokacji. Poza kilkoma organizacjami pozarządowymi nie mamy żadnej praktyki w ich integracji. Przy projektowaniu rozwiązań wychodzących na przeciw problemom migracyjnym na szczeblu europejskim trzeba fakt ten brać pod uwagę.

Czy relokacja zadziała?

Najczęściej dyskutowanym instrumentem odpowiedzi UE na napływ imigrantów jest ich relokacja (informacje na temat działań UE w sprawie migracji można znaleźć tutaj. W jego ramach, w lipcu 2015 r., Polska zgodziła się przyjąć 2 tys. uchodźców (1 100 z obozów w Grecji i Włoszech oraz 900 z Libanu). Już kilka tygodni później jednak konieczna była rewizja tego planu. Spowodowała ona ostrą, negatywną reakcję ze strony państw Grupy Wyszehradzkiej (Polska ostatecznie zagłosowała za relokacją, ale zmieniła decyzję dopiero w momencie głosowania). Zostały one jednak ostatecznie przegłosowane w Radzie UE. Tym samym po raz pierwszy w historii UE doszło do sytuacji, w której w wyniku negocjacji nie osiągnięto konsensusu. Słowacja zdecydowała się jednak zaskarżyć tę decyzję do Trybunału UE. Wyrok spodziewany jest w 2016 roku. W ramach obecnie obowiązującego instrumentu relokacji Polska zgodziła się przyjąć grupą 6 182 uchodźców z obozów w Grecji i Włoszech oraz 900 przesiedlonych z Libanu. Będą to głównie obywatele Syrii oraz Erytrei. Trafią oni do Polski do końca 2017 r. i zostaną czasowo rozlokowani w ośrodkach dla uchodźców. Należy zdawać sobie jednak sprawę, że nikt nie wie jak w praktyczny sposób migranci mają być relokowani. Wiemy tylko, że ma być dobrowolna, co chyba oznacza, że migranci będą mogli wybierać państwa, do których będą się udawać. Czy będą wybierać Polskę pozostaje wielką niewiadomą, choć doświadczenie pokazuje, że raczej nie. Kilka miesięcy temu do Polski przyjechała już pierwsza grupa Syryjczyków zaproszona przez fundację Estera. W lipcu 2015 r. do Polski przyleciało z Bejrutu 160 osób. Urząd ds. Cudzoziemców rozpoczął procedurę legalizacji ich pobytu w Polsce. Z informacji Urzędu wynika jednak, że część z nich już Polskę opuściła, a procedura o nadanie im statusu uchodźcy została wstrzymana. Zachodzi zatem bardzo poważne ryzyko, że z migrantami jacy do Polski przybędą w ramach unijnego systemu relokacji będzie bardzo podobnie. Należy bowiem założyć, że bez odpowiedniego przygotowania większość migrantów, która do Polski dotrze po kilku tygodniach spędzonych w naszym kraju zdecyduje się go opuścić. Paradoksalnie dla migrantów, którzy orientują się w geografii państw europejskich Polska może być atrakcyjna z powodu bliskiego położenia od Niemiec i Szwecji, co może redukować koszty migracji. Zakładam także, choć nie mam tutaj zupełnej pewności, że dla obecnego rządu scenariusz przyjechali-wyjechali może być atrakcyjny. W praktyce oznaczać to będzie, że i tak dociążone zostaną państwa, które obecnie w największym stopniu zmagają się z problemem czyli Niemcy i Szwecja. Tak więc relokacja w proponowanej formie nie ma większego sensu. Można nawet stwierdzić, że wymuszanie jej na państwach członkowskich może być dla przetrwania UE bardziej groźne niż sam napływ uchodźców.

Jeżeli nie relokacja to co? Relokacja tylko inaczej

Opisanego powyżej ryzyka można jednak uniknąć. Oznaczałoby to jednak konieczność przyjęcia dwóch zastrzeżeń opierających się na zaufaniu (słowo rzadko używane i autor może zostać uznany za naiwniaka, ale jednak na czymś trzeba budować). Po pierwsze relokacja powinna być dobrowolna i to państwa członkowskie powinny określić kogo, w jakiej liczbie i kiedy będą zdolne relokować (musiałoby to jednak oznaczać konieczność podjęcia konkretnych działań, a nie tylko stosowanie takiego podejścia jako wymówkę dla nieprzyjmowania migrantów zgodnie z modelem myślenia jakoś to będzie). Po drugie priorytetem powinna być zdolność integracyjna danego państwa. Można tu odwołać się do wyników badań nad polityką migracyjną Thomasa Hammara. Pokazały one, że polityka integracyjna nie może być ograniczana jedynie do reagowania na napływ cudzoziemców. W takim podejściu nie jest ona bowiem skuteczna. Tak więc to zdolność do integracji powinna określać skalę imigracji do danego państwa. Niestety Polska nie uczy się na błędach innych i nie korzysta z wyników badań naukowych. W najważniejszym dokumencie strategicznym na temat migracji pt. „Polityka migracyjna Polski – stan obecny i postulowane działania” (można go znaleźć tutaj)[2]o integracji pisze się w następujący sposób:

Integracja cudzoziemców nie jest obecnie w Polsce istotnym problemem politycznym bądź społecznym, co nie oznacza, że sytuacja ta nie może ulec zmianie w przyszłości. Struktura narodowościowa Polski charakteryzuje się bardzo niskim odsetkiem cudzoziemców. Dodatkowo nie odnotowuje się znaczącej imigracji do Polski.

W kolejnym akapicie stwierdza się, że:

 z uwagi na powyższe czynniki, działania w zakresie integracji w Polsce są w początkowej fazie rozwoju.

W praktyce oznacza to, że nie mamy wypracowanych nawet podstaw dla polityki integracyjnej cudzoziemców, pozostawiając  jakąkolwiek aktywność organizacjom pozarządowym, które realizują programy integracyjne przy wsparciu środków z budżetu UE. Co symptomatyczne kilka z nich, prowadzących najlepsze programy, nie otrzymało finansowania i prawdopodobnie zakończy swoją działalność!

Jak integrować?

Wiemy doskonale kim są imigranci, którzy napływają do UE i będą relokowani w ramach solidarności europejskiej. Pozwala to nam przygotować się na ich integrację w ramach polskiego społeczeństwa. Przyjmijmy, że Polska niejako wyspecjalizuje się w integracji syryjskich rodzin. Oznaczałoby to konieczność szybkiego uruchomienia projektu integracyjnego, który na początku zostałby skierowany do urzędników, organizacji pozarządowych, ale przede wszystkim do społeczeństwa. Przez co najmniej pół roku musiałyby się odbywać szkolenia oraz powinny być prowadzone rozmowy z samorządami, które przyjmą na swój teren migrantów. Kluczowa byłaby tutaj rola lokalnych organizacji pozarządowych i parafii, które musiałyby wziąć na siebie „oswojenie” strachu przed „obcymi”. Nie jest to zadanie łatwe, ale w rozwiązaniu obecnego problemu takich już nie ma (Jak to robić pokazano m.in. w Łomży). Przed przyjazdem Syryjczyków musi zostać odrobiona lekcja z lokalnymi społecznościami. Po uzyskaniu takiej akceptacji lub chociaż tolerancji dla ich przyjazdu konieczne byłoby przedstawienie cudzoziemcom, którzy do nas przyjadą oferty integracyjnej. Musieliby oni być pewni co ich u nas czeka i co możemy realnie im zaoferować. Muszą wiedzieć, gdzie ich dzieci pójdą do szkoły, gdzie będą mieszkać i jakie mają szanse na znalezienie zatrudnienia i co chyba najważniejsze jak przygotować się do „bycia” w Polsce. Jak wiemy nie jest to łatwe – szczególnie dla osób, które wyglądają „inaczej”. Realnie muszą być przygotowani do rezygnacji z dużej części swojej dotychczasowej odrębności. Szansą w tym kontekście jest fakt, że w Polsce będą pierwszymi, a więc mogą być w pewien „specjalny”, ale pozytywny sposób traktowani. Nie mogą na to już liczyć w Niemczech czy Szwecji. Pierwszym zawsze jest trochę lepiej niż kolejnym.

Integracja zawsze wymaga dwóch stron: ze strony imigrantów akceptacji zwyczajów i zasad panujących w państwie przyjmującym, natomiast ze strony przyjmujących tolerancji dla popełniania błędów i wyrozumiałości dla cudzoziemców. Inaczej się po prostu nie da, albo może się da tylko po co popełniać błędy innych. Alternatywą jest twierdza Polska w twierdzy Europa, gdzie i na koncert czy mecz piłki nożnej strach iść. Ja nie mam zamiaru się bać.

Wykorzystana literatura

(2012). Polityka migracyjna Polski – stan obecny i postulowane działania. Dokument przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 31 lipca 2012 r.

European Commission (2015). Fact Sheet. Refugee Crisis – Q&A on Emergency Relocation

GUS (2014). Informacja o rozmiarach i kierunkach emigracji z Polski w latach 2004 –2014

Hammar, T. (1990). European Immigration Policy: A Comparative Study, Cambridge University Press, Cambridge

Hammar, T. (2010). Introduction to European Immigration Policy: A Comparative Study, w: M. Martiniello, J. Rath (red.), Selected Studies in International Migration and Immigrant Incorporation, IMISCOE Textbooks, Amsterdam University Press, Amsterdam 2010.

[1] Szacunek ten dotyczy różnych kategorii osób. Zarówno tych, którzy wjechali do Polski na podstawie tzw. oświadczenia pracodawcy, zezwoleń na pracę czy też posiadających prawo do pobytu stałego.

[2] Dokument przyjęty przez Radę Ministrów w dniu 31 lipca 2012 roku.

Reklamy
2 comments
  1. Trzeba się zastanowić, trzeba odrobić lekcję, trzeba zrobić coś, a nie tylko deklarować… Mało szczegółów w tym artykule. Właściwie nie ma w nim żadnych konkretnych propozycji rozwiązań.

    Polubienie

  2. Roman Szul said:

    Ciekawy tekst, ale w zasadzie konczy się tam, gdzie się powinien zaczynać: problemem jest bowiem nie tylko jak zitegrować imigrantów pierwszego pokolenia, ale jak sprawić (jeśli to możliwe), by drugie pokolenie nie czuło się na tyle sfrustrowane, by nie pojawiły się w nim tendencje radykalne, z teroryzmem włącznie. Zamachowcy z Londynu sprzed kilku lat i z Paryża w ub. roku byli jakoś zintegrowani, urodzeni w krajach, gdzie dokonali zamachów.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s