Porozmawiajmy serio o sześciolatkach w szkole

Mikołaj Herbst

kontakt: mherbst[at]uw.edu.pl

Decyzja w sprawie zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków już właściwie zapadła. Ministerstwo Edukacji Narodowej argumentuje, że czyni w ten sposób zadość woli obywateli, którzy protestowali przeciw obniżeniu wieku pierwszoklasistów. Wolałbym, żeby urzędnicy używali innej argumentacji, nawet gdyby miała ich doprowadzić do takiej samej decyzji. Reformy edukacyjne powinny mieć podłoże edukacyjne, albo inne ważne cele społeczne, a nie tylko wizerunkowe. Żeby odnieść się do planu cofnięcia sześciolatków do przedszkola, dobrze jest rozumieć co na temat wieku rozpoczynania nauki mówią badania, i co wiemy o skutkach polskiej reformy.

W jakim wieku posyłać dzieci do szkół?

Zacznijmy od tego, że nie istnieje coś takiego jak konsensus w sprawie optymalnego wieku dziecka w pierwszej klasie. Rozwiązania stosowane w różnych krajach wynikają z tradycji ich systemów edukacyjnych, a także przyjętych rozwiązań w dziedzinie opieki przedszkolnej. Trudno w ogóle rozpatrywać obowiązek szkolny w oderwaniu od przedszkola. Często bowiem późna rekrutacja do szkół jest rekompensowana przez powszechnie dostępny i zaawansowany dydaktycznie program edukacyjny dla małych dzieci, lub na odwrót  – wczesny start w szkole ma zrównoważyć niską dostępność przedszkoli.

Mówiąc wprost: wiek rekrutacji do pierwszej klasy jest właściwie sprawą drugorzędną – to kwestia konwencji. Dużo ważniejsze jest czy program i warunki nauczania są dobrze dostosowane do wieku uczniów, którzy rozpoczynają edukację szkolną.   Żeby jednak w prosty sposób przywołać doświadczenia innych krajów, odnotujmy, że dzieci w większości europejskich systemów edukacyjnych rozpoczynają naukę w szkole w wieku 6 lat. Dzieje się tak w 24 krajach  (zakładamy, że Polska już się do nich nie zalicza). Szkolny start w wieku 7 lat ma miejsce w Szwecji i Finlandii, a także niektórych krajach Europy Wschodniej (np. Bułgarii, Estonii, Litwie, Łotwie i Serbii). Dane o wieku rozpoczynania nauki w szkole w Europie i na innych kontynentach można znaleźć tutaj i tutaj.

Obniżenie granicy wieku, od którego dzieci są objęte obowiązkiem szkolnym, jest rzadko przeprowadzaną reformą. Jak doskonale było widać na przykładzie Polski, jest to zmiana  trudna pod względem organizacyjnym i kosztowna politycznie. W ostatnich dziesięcioleciach obniżenie wieku szkolnego nastąpiło w Irlandii Północnej (1989, z 5 do 4 lat), Rumunii (2003, z 7 do 6 lat) i Turcji (2012, z 6 do 5,5 lat). Natomiast szereg innych krajów obejmowało młodsze dzieci obowiązkowym kształceniem w bardziej „miękki” sposób, wprowadzając obowiązkowe przygotowanie przedszkolne. Na przykład w Danii objęto takim obowiązkiem dzieci sześcioletnie począwszy od 2008 roku, a na Węgrzech przedszkole stało się obowiązkowe już dla trzylatków począwszy od 2015 r. W Polsce sześciolatki odbywały obowiązkowe, roczne przygotowanie przedszkolne od 2004 roku, a pięciolatki – od 2014 roku, przy czym z dużym prawdopodobieństwem ten ostatni obowiązek zostanie zniesiony wraz z obowiązkiem szkolnym dla dzieci sześcioletnich.

Jak wiek rekrutacji wpływa na osiągnięcia?

Z powodu odmienności i złożoności systemowych rozwiązań nie da się łatwo porównać doświadczeń różnych krajów związanych z wiekiem szkolnej inicjacji. Zresztą, badań poświęconych bezpośrednio skutkom obniżania wieku szkolnego właściwie nie ma. Natomiast często stawiane, i odnoszone do wielu systemów edukacyjnych pytania brzmią: czy dzieci wkraczające do szkoły wcześniej radzą sobie w szkole gorzej niż te, które zaczynają edukację później? Czy wiek rekrutacji do pierwszej klasy ma wpływ na ich życie po zakończeniu edukacji? Kontekstem badań na ten temat nie jest na ogół reforma obowiązku szkolnego, ale raczej możliwość podejmowania przez rodziców indywidualnych decyzji o posłaniu dziecka do szkoły wcześniej, lub później.

Badacze odróżniają co najmniej trzy różne mechanizmy wpływu wieku ucznia na jego osiągnięcia w szkole : efekt wieku absolutnego, efekt wieku relatywnego i efekt przedterminowej/opóźnionej rekrutacji (więcej o tych mechanizmach w artykule M.Herbsta i P.Strawińskiego tutaj). W przypadku pierwszego z tych efektów wyniki badań są dość jednoznaczne. Dzieci młodsze, postawione przed tymi samymi zadaniami co dzieci starsze, wypadają (średnio rzecz biorąc) gorzej. Jest to zupełnie naturalne, jako że do pewnych wyzwań intelektualnych trzeba przecież dojrzeć. Większość analiz prowadzi jednak do wniosku, że efekt wieku absolutnego maleje wraz z dorastaniem dzieci i pod koniec nauki szkolnej staje się mało istotny. Inaczej mówiąc, należy oczekiwać, że umiejętności dzieci urodzonych w odstępie kilku miesięcy, a przystępujących do nauki jednocześnie, będą się dość znacznie różnić (na korzyść dziecka starszego) na początku szkolnej kariery, ale pod jej koniec różnice wynikające z wieku powinny się zacierać. Przegląd badań międzynarodowych na ten temat można znaleźć w raporcie Sharp et al. tutaj.  Z polskich badaczy problemem zajął się m.in. K.Konarzewski, w artykule dostępnym tutaj

Wpływ wieku relatywnego (czyli tego, że dziecko jest starsze, lub młodsze niż koleżanki i koledzy w klasie i szkole) jest mniej oczywisty. Badania prowadzone na różnych etapach kształcenia we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych dowodzą (odpowiednie artykuły tutaj, tutaj i tutaj), że jeśli rozpatrujemy wpływ wieku absolutnego i relatywnego odrębnie, ten ostatni albo nie ma istotnego   wpływu na osiągnięcia uczniów, albo wręcz działa na korzyść uczniów młodszych. Jeśli chodzi o efekt decyzji rodzicielskiej o wcześniejszym, lub opóźnionym starcie szkoły, to badacze są dalecy od jednomyślności. Artykuł dowodzący braku zależności między momentem rozpoczęcia nauki a osiągnięciami uczniów w Niemczech można zaleźć tutaj. Z kolei badania amerykańskie sugerują, że to raczej zbyt późne (a nie zbyt wczesne) posyłanie dzieci do szkoły wpływa negatywnie na ich szanse dostania się do college’u (tutaj).

 Kto chce iść do szkoły wcześniej?

W kontekście polskiej reformy wieku szkolnego ciekawe jest pytanie jakie były jej bezpośrednie skutki dla dzieci sześcioletnich posłanych do pierwszej klasy. Głównym źródłem wiedzy na ten temat są badania Instytutu Badań Edukacyjnych z roku szkolnego 2012/2013, przeprowadzonych na próbie około 3000 dzieci sześcio- i siedmioletnich. Szerzej metodologia badania jest omówiona tutaj.

Jedną z ważnych kwestii są skutki wprowadzania reformy z kilkuletnim (kilkukrotnie przedłużanym) okresem przejściowym, umożliwiającym posyłanie sześciolatków do szkoły na zasadzie dobrowolności. Krótko mówiąc: ciekawe kto posyłał wtedy sześciolatków do pierwszej klasy, a kto wolał przedszkole lub zerówkę? Otóż, w warunkach wolnego wyboru do pierwszej klasy szkoły podstawowej częściej trafiały sześciolatki, które:

  • są dziewczynkami;
  • urodziły się w pierwszych miesiącach roku;
  • mają wysoki iloraz inteligencji;
  • są lepiej rozwinięte fizycznie od przeciętnego rówieśnika;
  • mają dobrze wykształconych rodziców;
  • mają liczne rodzeństwo.

Zatem decyzja o wczesnej rekrutacji była podejmowana przede wszystkim na podstawie racjonalnej oceny gotowości szkolnej (miesiąc urodzenia, IQ, wzrost),  płci (prawdopodobnie sześcioletnie dziewczynki są częściej emocjonalnie przygotowane w wyzwań szkolnych), oraz rodzicielskiego doświadczenia. Co ciekawe, decyzja ta zupełnie nie zależała od tego, czy dziecko uczęszczało wcześniej do przedszkola, a wpływ wielkości miejscowości zamieszkania był nieznaczny.

Z badań wynika też jeden bardzo istotny wniosek dla rządzących: wycofywanie się z pierwotnych założeń w trakcie wprowadzania zmian podkopuje zaufanie społeczne do reform. Po ogłoszeniu (w październiku 2011 roku) pierwszego przesunięcia w czasie planowanego obowiązku szkolnego dla sześciolatków, odsetek rodziców posyłających sześcioletnie dzieci do pierwszej klasy natychmiast obniżył się, a następnie malał w każdym kolejnym roku.

Jak radziły sobie polskie sześciolatki w pierwszej klasie?

Badania przeprowadzone w IBE dotyczyły roczników dzieci urodzonych w latach 2005 i 2006, których rodzice, w roku ukończenia przez dziecko sześciu lat, mogli wybierać między przedszkolem (zerówką) a szkołą. Jak widzieliśmy, wybór ten nie był czysto losowy. Jak to ujmują badacze: zaistniała pozytywna selekcja sześciolatków do pierwszych klas. Skoro tak, to doświadczeń dzieci posłanych do szkoły z wyboru nie da się w prosty sposób przenieść na sytuację, kiedy cały rocznik rozpoczyna naukę wcześniej obligatoryjnie. Moglibyśmy dojść do zbyt optymistycznych wniosków o zachowaniach i osiągnięciach młodszych dzieci w szkole.

Specjaliści od statystyki stosują różne techniki ograniczające ryzyko „obciążenia selekcją” w badaniach edukacyjnych (więcej na ich temat można przeczytać tutaj i tutaj).  Dzięki wykorzystaniu tych metod omawiane badania pozwalają nieco (ale podkreślmy: NIECO) odważniej formułować wnioski z analiz.

Badania prowadzone w IBE obejmowały test umiejętności dzieci w dziedzinie czytania, pisania oraz rozumowania matematycznego, przeprowadzony dwukrotnie: na początku i na końcu roku szkolnego. Zbadano także aspekt psychologiczny funkcjonowania dziecka w różnych typach placówek. Najważniejsze wyniki tych badań mówią, że:

  • Mimo początkowych różnic, pod koniec roku szkolnego średnie osiągnięcia sześciolatków i siedmiolatków uczęszczających do pierwszej klasy w dziedzinie  czytania i matematyki są bardzo zbliżone. Natomiast zauważona na początku roku różnica umiejętności w pisaniu na korzyść siedmiolatków została zredukowania o ponad 50%.
  • Początkowa różnica umiejętności między dziećmi sześcioletnimi będącymi w pierwszej klasie, a dziećmi sześcioletnimi w zerówkach i przedszkolach (oczywiście na korzyść pierwszoklasistów) znacznie się powiększyła.
  • Pod względem ciekawości, wytrwałości i funkcjonowania społecznego funkcjonowanie dziecka w niewielkim stopniu zależy od tego, do jakiego rodzaju placówki uczęszcza (szkoły, przedszkola, zerówki). Jednak przedszkola i zerówki oferują dzieciom nieco większy komfort związany z „codziennym funkcjonowaniem” i dobrostanem psychicznym.

Szerzej wyniki tych badań są omówione tutaj i tutaj.

Podkreślmy, że zbliżone osiągnięcia sześcio- i siedmiolatków po pierwszej klasie nie oznaczają, że wiek dziecka nie wpływa na jego umiejętności. Jeśli przyjrzymy się odrębnie wynikom sześciolatków i siedmiolatków, ich miesiąc urodzenia nadal istotnie determinuje osiągnięcia edukacyjne, przy czym dzieci starsze oczywiście potrafią więcej. Jednocześnie jednak dzieci posłane do szkoły przed obowiązkowym terminem zrobiły przez rok wyraźnie większy postęp, niż dzieci starsze uczące się równolegle w pierwszej klasie.

Wyciągając wnioski pamiętajmy, że badanie dotyczyło przyrostu wiedzy w dość krótkim, początkowym okresie pobierania nauki w szkole, bo też sześciolatki są w szkołach od niedawna. Był to okres, w którym wysiłek nauczycieli był w znacznej mierze skupiony na pracy z sześciolatkami i ich dobre wyniki pod koniec roku nie oznaczają, że problemy nie mogą pojawić się później, na przykład na osławionym progu czwartej klasy. Możemy też podejrzewać, że do pracy z młodszymi dziećmi skierowano dobrych nauczycieli (znów selekcja), a dzieci były chętniej kierowane do pierwszej klasy w tych miejscowościach, lub dzielnicach miast, gdzie szkoły mają dobrą opinię wśród rodziców (selekcja po raz trzeci). Tych czynników nie dało się w pełni uwzględnić w omawianych badaniach.

Mimo wszystko badania te są o tyle cenne, że potwierdzają zdroworozsądkową hipotezę wyrażoną na początku tego tekstu. Jeśli szkoła realizuje w okresie nauczania początkowego program dostosowany do potrzeb małych dzieci, a także dysponuje odpowiednio przygotowanymi nauczycielami, sześciolatki radzą sobie w niej bardzo dobrze, zarówno pod względem osiągnięć akademickich, jak w warstwie psychologicznej. Badania pokazują, że doświadczenia polskich szkół w zakresie integracji sześciolatków są raczej dobre. Skoro zatem reforma poniosła klęskę (a wszystko na to wskazuje), to stało się tak dlatego, że nie udało się przekonać  środowiska rodzicielskiego, że szkoły są przygotowane na obniżenie wieku szkolnego i że wiąże się ono z korzyściami, a nie tylko z niewątpliwie trudnymi wyzwaniami.

Po co było obniżenie wieku szkolnego i czy warto się z niego wycofywać?

Uważny czytelnik zada sobie po lekturze tego tekstu pytanie: po co właściwie państwo polskie chciało obniżyć wiek rozpoczynania edukacji szkolnej, skoro sześciolatki były już objęte obowiązkiem przedszkolnym, a wyniki badań odnośnie zalet i wad różnych rozwiązań są mało konkluzywne? Trzeba sobie jasno powiedzieć, że reforma miała od początku dwa główne cele, z czego tylko jeden należał do sfery edukacji, a żaden nie dotyczył bezpośrednio sześciolatków.

Cel pierwszy polegał na ułatwieniu dostępu do przedszkoli dla dzieci trzy i czteroletnich, dla których „zwalniali” miejsce sześciolatkowie przesunięci do pierwszej klasy. To ważne, gdyż mimo sukcesów na polu upowszechniania opieki przedszkolnej, na wsi z opieki przedszkolnej  korzysta zaledwie 50% dzieci w wieku 3-4 lat.

Cel drugi miał zgoła inny charakter i polegał na wydłużeniu (w przyszłości) okresu aktywności zawodowej Polaków, w sytuacji starzenia się społeczeństwa i konieczności udźwignięcia przez państwo wydatków socjalnych i emerytalnych. Omówienie tego problemu zasługuje z pewnością na odrębny tekst w naszym serwisie.

Są to bardzo istotne i wymagające rozwiązania kwestie społeczne. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że cele reformy obniżającej wiek startu szkolnego nie zostały nigdy klarownie przedstawione obywatelom. Wprowadzając trudną społecznie zmianę nie zadbano o właściwą komunikację z zainteresowanymi środowiskami i nie zbudowano atmosfery zaufania. Wydaje się też, że dwukrotna zmiana na stanowisku ministra edukacji narodowej, przeprowadzona w okresie przejściowym reformy, oraz trzykrotne przesuwanie terminu ostatecznego obniżenia wieku szkolnego, wzmocniło tylko obóz przeciwników zmian.

Czy warto przywracać stan sprzed reformy ? Uważam, że nie. Po pierwsze, odbędzie się to kosztem trzy- i czterolatków, z których część nie zmieści się w przedszkolach. Po drugie, wydłużenie okresu aktywności zawodowej obywateli jest konieczne i trzeba o tym mówić otwarcie. Po trzecie wreszcie, badania (nie tyle polskie, co międzynarodowe) sugerują, że ewentualne negatywne skutki wcześniejszej rekrutacji dotkną głównie roczników „przejściowych”, czyli sześciolatków, które poszły do szkoły równolegle ze starszymi dziećmi. Ci uczniowie są już w szkole i cofanie zmian im w niczym nie pomoże. Wygeneruje natomiast znaczne koszty i kolejne problemy organizacyjne.

Gdybym był na miejscu obecnego kierownictwa MEN, pozwoliłbym rodzicom wybierać, bez konieczności ubiegania się o „odroczenie”,   czy posłać dziecko do szkoły jako sześciolatka, czy rok później. Utrzymałbym jednak ustawowy zapis o tym, że nauka w pierwszej klasie zaczyna się w wieku sześciu lat. Rodzice powinni podejmować decyzję o późniejszej rekrutacji swobodnie i świadomie, mając w ręku wynik obowiązkowego (ale nie obligującego)  badania gotowości szkolnej swojego dziecka. W moim przekonaniu tylko tak elastyczne rozwiązanie pozwoliłoby w dłuższym okresie osiągnąć cele, jakie stawiali sobie autorzy reformy „sześciolatków”,  bez prowadzenia wojny z rodzicami. W takiej wojnie, przynajmniej w demokratycznym państwie,  urzędnik jest zawsze bez szans.

Przywoływane artykuły:

Aliprantis, D. (2014). „When Should Children Start School?” Journal of Human Capital 8(4): 481-536.

Deming, D. and S. Dynarski (2008). „The Lengthening of Childhood.” Journal of Economic Perspectives 22(3): 71-92.

Fertig, M. and J. Kluve (2005). The Effect of Age at School Entry on Educational Attainment in Germany. IZA Discussion Paper. Bonn, Institute for the Study of Labor.

Gledhill, J., T. Ford, et al. (2002). „Does season of birth matter? The relationship between age within the school year (season of birth) and educational difficulties among a representative general population sample of children and adolescents (aged 5-15) in Great Britain.” Research in Education 68: 41-47

Herbst, M. and P. Strawiński (2015). Early effects of an early start: Evidence from lowering the school starting age in Poland. MPRA Paper No.67585.

Kaczan, R. and P. Rycielski (2014). Badanie 6- i 7-latków – rok szkolny 2012/2013, Instytut Badań Edukacyjnych.

Konarzewski, K. (2013). „Wiek startu szkolnego a osiągnięcia w nauce w okresie wczesnoszkolnym.” Edukacja 124(4): 5-19

Ponzo, M. and V. Scoppa (2014). „The long-lasting effects of school entry age: Evidence from Italian students.” Journal of Policy Modeling 36(3): 578-599.

Sharp, C., N. George, et al. (2009). The influence of relative age on learner attainment and development. International thematic probe. Berkshire, National Foundation for Educational Research.

Reklamy
3 comments
  1. Marta Smętkowska said:

    W całym tym doskonałym artykule brakuje mi jedynie takiej wyraźnej konkluzji – że ta „reforma” nie dotyczyła obniżenia wieku obowiązkowej edukacji (którą sześciolatki są w Polsce objęte od dawna), tylko skrócenia procesu edukacji o rok! Przecież obecnie 3, 4, 5 i 6-ciolatki nie tylko bawią się, ale również realizują obowiązkowy program edukacyjny w przedszkolach. W tej reformie odebrano dzieciom rok nauki i uproszczono program nauczania dla klas 1-3, co się nazywa dostosowaniem go do możliwości dzieci. De facto, dzieci muszą później „nadrabiać” tę różnicę programową w starszych klasach. Jest to o tyle istotne, że dotychczasowy program edukacji przedszkolnej był na bardzo wysokim poziomie. Skrócenie o rok procesu edukowania dziecka nie jest wg mnie tożsame z wcześniejszą edukacją.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s